Integracja to zadanie dla obu stron

Mówiąc o ludziach wykluczonych, zazwyczaj przychodzą nam na myśl ubodzy, bezdomni czy osoby starsze. Warto jednak pamiętać, że w skali globalnej można tak nazwać również uchodźców. Choć temat ten na arenach politycznych wywołuje dziś niemałe kontrowersje, są na świecie ludzie, którzy dostrzegają w nich godne szacunku osoby.

Szczególną troską otacza ich zwłaszcza międzynarodowa Wspólnota Sant’Egidio. I mimo że w Polsce działa ona dopiero od kilku lat, zdążyła w tym krótkim czasie połączyć kilkaset osób. Są to zazwyczaj młodzi, którzy wyciągają pomocną dłoń do potrzebujących w Warszawie, Krakowie, Szczecinie, Poznaniu czy Chojnie.

ludzie to nie masy ani liczby

Polskie wspólnoty na co dzień nie mają kontaktu z uchodźcami, ale o nich nie zapominają. Z ich inicjatywy na początku października już po raz kolejny odbył się tydzień modlitw za uchodźców „Umrzeć z nadziei”. W rocznicę katastrofy u wybrzeży Lampedusy, w której zginęło 368 osób, młodzi zaprosili do wspólnej modlitwy mieszkańców różnych części kraju. Jak tłumaczą, właśnie to wydarzenie jest dla nich symbolem tragicznego losu uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Subsaharyjskiej. W wielu miejscach modlitwy miały charakter ekumeniczny. Wzięli w nich udział również sami uchodźcy.

Wspólnota Sant’Egidio stara się szerzyć ideę korytarzy humanitarnych. „To jest dobry sposób, aby uniknąć tej «podróży nadziei» przez Morze Śródziemne, która często kończy się śmiercią uchodźców. Choć ta idea zrodziła się we Włoszech, my również staramy się działać na jej rzecz” – wyjaśnia Sylwia Gawrysiak ze wspólnoty w Warszawie.

Wspomina, że sama spotkała ludzi, którzy przyjechali do Włoch korytarzami humanitarnymi i zapewnia, że ich świadectwo może być wzorem również dla Polaków. „Powinniśmy zmienić nasze myślenie o uchodźcach. Nie możemy mówić o nich jako o masach i liczbach. Powinniśmy zrozumieć, że integracja to jest zadanie dla obu stron. Uchodźcy nie poradzą sobie z tym sami i skoro mówimy, że muszą się dostosować, to winniśmy im w tym pomóc” – przekonuje.

Warszawski oddział wspólnoty nie chce tylko mówić o pomaganiu uchodźcom. Opiekuje się również dwójką zaprzyjaźnionych Syryjczyków – ludzi wykształconych, którzy wiedli dostatnie życie, lecz z dnia na dzień stracili wszystko.

Również krakowska wspólnota miała okazję we wrześniu 2017 roku spotkać się z uchodźcami. Właśnie wtedy młodzi współorganizowali „Dni Radości”, na które do Małopolski przyjechały rodziny uchodźców z Czeczenii zgromadzone wokół grupy „Dzieci z Dworca Brześć”. Na co dzień mieszkają one w ośrodkach dla cudzoziemców pod Warszawą. Wiele z nich czeka na decyzję w sprawie azylu. „Zrozumieliśmy, że jest wśród nich wiele osób, które doświadczyły prawdziwej tragedii. Łamie się serce na widok dzieci, które ze strachem szukają swojej mamy, gdy ta zniknie im na chwilę z oczu. Wszystko przez to, że te maluchy już wiedzą, co to znaczy stracić bliskich. Współczucie, które wcześniej okazywaliśmy bardziej instynktownie, jest teraz osadzone na konkretnych przypadkach” – zaznacza Gabriela Waśko ze Wspólnoty Sant’Egidio w Krakowie.

nie chodzi o poprawę własnego humoru

Polskie wspólnoty koncentrują swoje działania głównie na osobach starszych, więźniach czy ubogich. Towarzyszą im, kiedy tylko mogą. Kilka razy w tygodniu zapewniają bezdomnym mały poczęstunek, przychodząc do miejsc, w których oni żyją, czyli na dworce, lotniska czy w pobliże galerii handlowych. W Warszawie jednym z dzieł wspólnoty jest również „Szafa przyjaciół”, czyli punkt, w którym ubodzy mogą otrzymać potrzebną odzież. Znaną ich akcją jest też „Wigilia z ubogimi” organizowana w okolicach Bożego Narodzenia.

Jak tłumaczą młodzi, Sant’Egidio nie jest instytucją charytatywną, więc nie prowadzi pomocy systemowej. „Po prostu towarzyszymy ubogim w takiej sytuacji, w jakiej oni aktualnie się znajdują. Jeżeli chcą wyjść z nałogu, podejmując np. walkę z alkoholizmem, wspieramy ich, ale nie wymuszamy tego. Wiemy, że powinni sami tego chcieć” – wyjaśnia Gabriela Waśko.

Nawiązują więc z nimi relacje, cieszą się, żartują, a kiedy trzeba – wysłuchują, jak na prawdziwych przyjaciół przystało. „Wspólnota wskazuje mi drogę, jaką powinien iść chrześcijanin. Pomaganie potrzebującym nie służy poprawianiu własnego humoru i podnoszeniu samooceny. Trudno być zadowolonym z siebie, kiedy widzi się ogrom nieszczęścia. Bycie przy drugim człowieku daje spokój i pomaga docenić to, co mamy” – opisuje Sylwia Gawrysiak.

wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Wspólnota Sant’Egidio jest osadzona w Kościele katolickim, a jej charyzmat wypływa z Ewangelii. Została założona w 1968 roku w Rzymie po II Soborze Watykańskim przez Andreę Riccardiego i kilku licealistów. Przez modlitwę i pomoc biednym chcieli oni żyć Dobrą Nowiną na wzór pierwszej wspólnoty chrześcijan z Dziejów Apostolskich, czerpiąc przykład także z działalności św. Franciszka z Asyżu. Początkowo wychodzili na obrzeża miasta, docierając do baraków otaczających Rzym, w których żyli ubodzy. Otworzyli też szkołę dla biednych dzieci, którą nazwali „Scuola Popolare”.

Ta zaledwie kilkuosobowa grupa pociągnęła swoim zapałem i dobrem innych. Dziś wspólnota skupia ponad 65 tys. osób w ponad 70 krajach świata. Ich przyjaźń z ludźmi wykluczonymi – ubogimi, niepełnosprawnymi, chorymi m.in. na AIDS, starszymi i samotnymi, dziećmi, więźniami czy uchodźcami – ma swoje źródło w relacji z Jezusem.

Wszystkie lokalne oddziały wspólnoty żyją tą samą duchowością. Modlitwa stanowi centrum ich działań i wyznacza kierunek życia wspólnotowego. Ponadto wszyscy dobrowolnie i bezpłatnie solidaryzują się z biednymi. Łączy ich również idea szukania jedności pomiędzy chrześcijanami całego świata, choć nie zamykają się tylko na chrześcijaństwo. Chcą także z innymi religiami prowadzić dialog, który jest dla nich drogowskazem na drodze pokoju i metodą pojednania w konfliktach.

Wspólnota Sant’Egidio organizuje ponadto różne inicjatywy humanitarne, mając na uwadze dobro ofiar wojen, katastrof ekologicznych i głodu w wielu krajach na całym świecie. W ostatnim czasie angażuje się ona mocno w budowanie procesu pokojowego m.in. w Republice Środkowo-Afrykańskiej, Ugandzie oraz Południowym Sudanie.

Autor: Paulina Smoroń

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *