Franciszkowe ABC formacji

Uważajmy na kandydatów, którzy zgłaszają się do seminarium, gdyż nie radzą sobie w świecie. Kapłaństwo nie ogranicza się do „godzin pracy”, a zakony nie są „bezpiecznymi gniazdkami”. Swoje ABC seminaryjnej formacji papież Franciszek przedstawił salezjanom.

To miało być prywatne spotkanie za zamkniętymi drzwiami. Tego dnia w oficjalnej papieskiej agendzie opublikowanej przez Watykan można było przeczytać: żadnych audiencji. Wydawało się to zrozumiałe, gdyż Franciszek dopiero co wrócił z trudnej i niebezpiecznej podróży do Egiptu, dzień odpoczynku był więc jak najbardziej uzasadniony. Tymczasem zaprosił do swej rezydencji w Domu św. Marty grupę ponad 50 salezjańskich nowicjuszy i kapłanów. Spotkanie wyciekło w świat, gdyż jeden z uczestników przeprowadził z niego na Facebooku transmisję na żywo. Pokazało to, jak w czasach mediów społecznościowych i wysoko rozwiniętej technologii coraz trudniej jest obronić prywatność pewnych wydarzeń. Z drugiej strony pozwoliło poznać pełen szczerości i autentyczności dialog Franciszka z młodymi na temat seminaryjnej formacji i kapłaństwa. Nie do przecenienia.

T-shirty zamiast saturna

Papież był w swoim żywiole. Przez pięćdziesiąt minut niestrudzenie odpowiadał na pytania i rozwiewał wątpliwości dotyczące powołania i życia kapłańskiego. Stwierdził, że dzieli się nie tylko własnym doświadczeniem, ale i „mądrością dziadka”, do skarbnicy którego powinni jak najczęściej sięgać. Formatorów zachęcał, by tworzyli ku temu potrzebne mosty. „Młodzi mają w sobie nieprzebrane pokłady energii i kreatywności; z kolei dziadkowie bilansują to tak bardzo potrzebną mądrością i doświadczeniem” – mówił papież, proponując nowicjuszom, by dobrze rozejrzeli się po seminaryjnych korytarzach w poszukiwaniu takich „świadków zakonnej i kapłańskiej codzienności” – wypróbowanych na wielu polach i doświadczonych na różne sposoby, także przez własne bolesne upadki. „Młodzi są głodni nie tylko wiedzy, ale przede wszystkim autentycznego świadectwa. Trzeba nim się dzielić, ale racjonować je tak, by nigdy ich nie nasycić do końca, pozostawić zawsze z tym głodem, który popycha ku rozwojowi i pozwala wprowadzać w życie marzenia i ideały” – apelował Franciszek do formatorów. Młodym radził, by nie spoglądali z nostalgią wstecz, tylko odważnie budowali przyszłość i nie bali się stawiać pytań, także tych trudnych. „Pamiętam moje własne doświadczenie nowicjatu, to było jeszcze przed Soborem. Królował rygoryzm, dyscyplina była bardzo ważna. Na tamte czasy było to dobre, dziś już nie wystarcza. Nawet jeśli są pewne grupy, które chciałyby do tego powrócić. Gdybym ich zaprosił, przyszliby do mnie w sutannach, a na głowie mieliby dawne kapelusze, saturny”– mówił papież, nawiązując do T-shirtów salezjańskich nowicjuszy.

światełko alarmowe seminaryjnej dyplomacji

Młodzi pytali Franciszka o kryteria rozeznawania powołania. „Zawsze podchodziłem ostrożnie do młodych o twarzy jak «aniołek z obrazka». Przyszli zakonnicy i księża muszą być pełni radości, wysportowani, normalni, muszą umieć cieszyć się życiem, a jednocześnie być gotowi do wyrzeczeń, chcieć się kształcić i brać odpowiedzialność za siebie i swą przyszłość, przede wszystkim jednak muszą pozostać ludźmi” – wyliczał. Wskazał, że na swej drodze napotkają wiele przeszkód i niespodzianek i zadaniem formatorów jest nauczenie ich, jak stawiać im czoła i nie dać się pokonać obłudzie. „Słowa nie poparte przykładem niczemu nie służą: lepiej zawrócić. Podwójne życie to ciężka choroba Kościoła. Dawajmy odpór hipokryzji. Także obłudzie przeciętności tych, którzy chcą wstąpić do seminarium, ponieważ nie radzą sobie w świecie” – mówił Franciszek. Wskazał, że zbytnia dyplomacja seminarzysty powinna zapalić światełko alarmowe w głowie formatorów, a zakłamanie sprawić, że taki człowiek natychmiast opuści seminarium. Franciszek zachęcał młodych do pielęgnowania pełnej prostoty relacji z Bogiem, przypominając, że „nawet wkurzenie się na Boga i zmaganie z Nim” jest pełną szczerości modlitwą. Duży nacisk położył na konieczność duchowego, intelektualnego i kulturowego rozwoju przyszłych księży i zakonników. Jednocześnie mocno podkreślił, że „kapłan, który być może nastudiował się wiele teologii i ma nawet kilka tytułów naukowych, ale nie nauczył się nieść krzyża Chrystusa, jest niepotrzebny. Będzie bowiem dobrym naukowcem, profesorem, ale nie kapłanem”. Przypomniał też, że we współczesnym świecie o wiele trudniej jest podejmować ostateczne wybory. „Jeden z biskupów opowiadał mi o chłopaku, który do niego przyszedł i powiedział, że chciałby zostać księdzem. Był mocno zaangażowany w parafię, więc biskupa to nie zaskoczyło. Zaskoczyły go jednak słowa: «Chcę być księdzem jedynie przez dziesięć lat, a potem normalnie żyć». Oto kultura tymczasowości, z którą musimy się coraz bardziej mierzyć” – mówił Franciszek. Spotkanie z młodymi zakończył tak często dawaną przez siebie przestrogą przed tym, by nie utożsamiać kapłaństwa z karierą, tylko ze służbą.

mniej księży na świecie

Na marginesie spotkania z papieżem wybrzmiał niepokój wywołany spadkiem powołań i odejściami z kapłaństwa i życia zakonnego, co sprawia, że niektóre dzieła muszą być zamykane. Z najnowszych danych Kościelnego Rocznika Statystycznego wynika, że po raz pierwszy od 2000 roku na świecie spadła liczba kapłanów, podczas gdy liczba ochrzczonych systematycznie rośnie. Obecnie na świecie jest 414 656 księży. Największe ubytki odnotowano w Europie (2502). Nie zdołał ich zrównoważyć wyraźny wzrost liczby kapłanów w Afryce i Azji. Z tendencją tą wiąże się również spadek liczby powołań. W perspektywie pięcioletniej widać wzrost liczby seminarzystów po Roku Kapłańskim 2010, a następnie ustawiczny spadek od roku 2013. Franciszek wskazał, że nie może to oznaczać, że do seminarium będzie się przyjmować każdego, tylko potrzebne będzie jeszcze większe rozeznanie i nacisk na mocne oczyszczanie motywacji z nastawienia na korzyści w wymiarze osobistym i społecznym. Może to być pozycja społeczna, szacunek wiernych, stabilizacja materialna czy gratyfikacja emocjonalna. Młodym zakonnikom przypomniał zarazem, że Jezus nie powołuje bezgrzesznych herosów, tylko ludzi z krwi i kości. W tym kontekście przywołał wiarę Piotra, dużo słabszą, jak mówił, od wiary wielu innych ludzi, których na swej drodze spotkał Jezus. Podkreślił, że pokusy i trudności oczyszczają wiarę i pozwalają w niej wzrastać. Stąd, jak dodał, to wypróbowanemu w wierze grzesznikowi Piotrowi Jezus powierzył misję umacniania wiary każdego z nas.

 

 

fot. PAP/EPA/Claudio Peri

Beata Zajączkowska

Autor: Beata Zajączkowska

Dziennikarka Radia Watykańskiego, publicystka Gościa Niedzielnego. Współpracująca z portalami Wiara.pl i Stacja7.pl oraz Misyjnymi Drogami i Pastores. Pracując w sercu chrześcijaństwa u boku już trzeciego papieża fascynuje się odkrywaniem bogatej mozaiki Kościoła powszechnego. Zakochana po uszy w Afryce, gdzie kiedy tylko może ucieka. Czarny Ląd to dla niej bijące serce Kościoła, a przede wszystkim ląd gdzie ludzie relacje mają jeszcze znaczenie. Teren gdzie mimo nędzy, wojen i prześladowań można się uczyć radości życia i mocy wiary.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *