Fenomen celebrytów

Celebryta to określenie odnoszące się do osoby występującej często w środkach masowego przekazu i wzbudzającej wielkie zainteresowanie. Bycie celebrytą niekoniecznie związane jest z konkretnym zawodem, chodź niewątpliwie najczęściej są to aktorzy, piosenkarze, uczestnicy reality show, sportowcy czy niektórzy dziennikarze, jak również ludzie współtworzący szeroko rozumiany show-biznes: styliści, tancerze, trenerzy fitness, fryzjerzy. Cechą konstytutywną celebryty nie jest zatem profesja, ale zainteresowanie, jakie uda mu się wywołać własną osobą. Celebryta nie jest także gwiazdą czy idolem. Gwiazdy, mimo całej popularności związanej z ich osobami, kojarzone są z pewnymi osiągnięciami: dorobkiem płytowym, udanymi występami na arenie sportowej albo popularnymi filmami. Celebryta nie musi kojarzyć się z niczym, poza własnym, opracowanym do perfekcji wizerunkiem. Dlatego określamy go potocznie jako osobę, która jest znana z tego, że jest znana.

księża celebryci

Obecny w społeczeństwie fenomen celebrytów wszedł również w kręgi kościelne. Podobnie jak istnieją aktorzy, sportowcy, dziennikarze, piosenkarze nazywani celebrytami, można powiedzieć, że pośród nas istnieją także „księża celebryci”, a może raczej „popularni księża”. W pewnym momencie, chcąc czy nie chcąc, stali się znani z tego, że są znani w przestrzeni medialnej, głównie internetowej. Śledzeni są na Facebooku, na ich spotkania przychodzą tłumy, publikują dużo i rzeczywiście są „czytani” oraz słuchani. Wielu z nich prowadzi blogi, konferencje oraz wydaje książki. Wielość subskrypcji i wyświetleń na YouTubie świadczy o ich niezwykłej popularności. Najbardziej znani są ci, którzy komentują Ewangelię oraz wypowiadają się na kluczowe tematy z życia Kościoła.

Właściwie zawsze istnieli księża bardziej popularni od innych, których chętnie słuchano i czytano, a w dobie Internetu ta przestrzeń oddziaływania na innych niezwykle się powiększyła. W związku z tym ich wypowiedzi mogą być dostępne w bardzo szybki sposób.

wirtualny Kościół?

Fenomen popularnych księży wypływa z faktu, że odpowiadają oni potrzebom swoich słuchaczy. Ich sposób przekazu Ewangelii nie ma nic z „kościelnej” mowy. Komunikatywny i obrazowy język sprawia, że „dobrze się ich słucha”. Zjawisko to pokazuje również, że sposób głoszenia Słowa, sprawowania duszpasterstwa parafialnego nie zawsze przyciąga ludzi do miejsca, jakim jest parafia czy konkretna wspólnota. Dlatego wielu poszukuje. W większych miastach popularny staje się tzw. churching, który polega na tym, że ludzie chodzą z kościoła do kościoła w poszukiwaniu odpowiedniego dla siebie kaznodziei. Podobnie dzieje się w przestrzeni internetowej, gdzie każdy szuka czegoś dla siebie. Każdy ma prawo do słuchania kazań w Internecie. Wielu ludzi z pewnością dzięki temu ma kontakt z Ewangelią – być może są to te peryferie Kościoła, o których mówi papież Franciszek. Internetowi kaznodzieje znajdują słuchaczy również wśród tych, którzy regularnie uczestniczą w praktykach religijnych. Niewątpliwie jest to zatem zjawisko, które ma swoje pozytywy, a jednocześnie kwestie wymagające refleksji. Internetowe kaznodziejstwo może bowiem rodzić pewne niebezpieczeństwo, o którym wspomina abp Grzegorz Ryś w kontekście szeroko rozumianej ewangelizacji w Kościele: „Internet ma wiele zalet i dzięki niemu można robić wiele pięknych rzeczy, ale przy zastrzeżeniu, że ostatecznie ewangelizacja musi się dokonać w wymiarze realnym. Musi dojść do spotkania osoby z osobą – spotkania, które ostatecznie prowadzi człowieka w głąb wspólnoty, jaką jest Kościół, i w której przeżywa się wiarę, przyjmuje sakramenty, słucha Słowa, gdzie człowiek nie jest już tylko odbiorcą, ale też tym, który daje coś od siebie dla innych. Tylko wtedy stajemy się ciałem Chrystusa, domem Boga, w którym każdy ma swoją funkcję i gdzie jesteśmy rzeczywistą wspólnotą”.

Ewangelizacja przez Internet nie może kończyć się tylko na niej samej. Powinna stanowić otwarcie i pretekst do tego, by wejść w kolejne etapy, to znaczy nie pozostać na poziomie biorcy, lecz stać się aktywnym uczniem Jezusa, tworzyć Kościół, na który składają się konkretne twarze.

zachować proporcje

W adhortacji Evangelii Gaudium Franciszek przypomina, że w głoszeniu Ewangelii konieczne jest zachowanie należytych proporcji. Każdy ksiądz powinien ją uwzględniać. Cały papieski tekst jest zresztą zgodnie z tym założeniem ciekawie skonstruowany. To znaczy o niektórych rzeczach nie mówi w ogóle, a innym poświęca wiele miejsca. Franciszek zadaje księżom pytanie o tematykę ich homilii. Podkreśla, że w jej przygotowaniu istotne jest uwzględnienie tego, co najważniejsze, mniej ważne oraz tego, o czym wystarczy tylko wspomnieć. Proporcja w głoszeniu ma być zatem widoczna w częstotliwości, z jaką porusza się niektóre tematy. Papież przypomina również o akcentach, jakie duchowny powinien kłaść w przepowiadaniu. Zasada ta jest szczególnie ważna w ewangelizacji internetowej, ponieważ ta dociera do dużej liczby słuchaczy i w pewnym sensie kształtuje ich wrażliwość religijną. Jeśli w przepowiadaniu ksiądz mówi tylko o zagrożeniach duchowych, szatnie czy też o potrzebie uzdrowienia, a zapomina o tajemnicy krzyża, z pewnością zubaża ewangeliczny przekaz. Pisze o tym dobitnie Franciszek: „Na przykład, jeśli jakiś proboszcz podczas roku liturgicznego mówi dziesięć razy o wstrzemięźliwości, a tylko dwa lub trzy razy o miłosierdziu czy sprawiedliwości, dochodzi do dysproporcji, powodującej, że przysłonięte zostają te właśnie cnoty, które powinny być bardziej obecne w przepowiadaniu i katechezie. To samo ma miejsce, gdy bardziej się mówi o prawie niż o łasce, bardziej o Kościele niż o Jezusie Chrystusie, bardziej o papieżu niż o słowie Bożym”. Jesteśmy dzisiaj w takiej sytuacji wiary, że powinniśmy głosić to, co istotne. Miejmy nadzieję, że przyjdzie również taki czas, by powiedzieć o tym, co drugorzędne.

Avatar

Autor: ks. Karol Milewski SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *