Dzielą się swoim szczęściem

 

„Ewangelizacja dla nas to dzielenie się swoim szczęściem – i przy stole z kawą, i w Internecie na Facebooku czy YouTubie” – mówi Natalia Białobrzeska, żona Maćka, a także mama Wiwi i Jasia, czyli bohaterowie DrużynyB.

Medialna działalność rodziny Białobrzeskich sięga korzeniami do małżeńskiego podglądania vlogów parentingowych (vlog – internetowy pamiętnik i poradnik w formie nagrań wideo) z USA i Wielkiej Brytanii. Bardzo spodobała im się ta forma ekspresji i dzielenia się ze światem „sobą, swoim szczęściem i pomysłem na życie”. Brakowało im takiej formy w polskiej przestrzeni wirtualnej.

Zaczęło się od „Instrukcji współżycia”, które Natalia i Maciek przygotowali dla projektu „Wierność jest sexy”. Przy tej okazji zebrali spore grono fanów. „Ludzie pokochali nasz sposób bycia, naszą osobowość, to, jakie mamy wartości. Spodobał im się nasz sposób komunikacji, która była naturalna, luźna, nie telewizyjna – przedstawialiśmy się takimi, jakimi byliśmy” – wspomina Natalia. Białobrzescy odebrali później sporo sygnałów od swoich fanów, że ci chcą ich więcej i więcej. W ten sposób zrodził się pomysł na DrużynęB i powstały blogi z wakacji, vlogi z codziennego życia i fanpage na Facebooku. Robią to „po godzinach”, z potrzeby serca.

Natalia i Maciek kojarzeni są jako małżeństwo, które chce wspierać inne pary i pokazywać pozytywne rodzicielstwo. Skąd ich popularność? „Przełamaliśmy mentalność postkomunistyczną, która wszędzie widziała zagrożenia i charakteryzowała się wielką nieufnością – koło domu trzeba było postawić wielki mur, z domofonu wymazać nazwisko, ukryć swoją prywatność. My poszliśmy w zupełnie drugą stronę – pokazujemy swoje twarze, pokazujemy, jak żyjemy (chociaż to tylko procent naszego życia) i jesteśmy w tym autentyczni. Wiarygodność w tej kwestii bardzo procentuje” – mówi Natalia.

Facebook jak rodzinny album

Natalia i Maciek urodzili się w latach 80. Ich rodzice zdjęcia swoich dzieci wklejali do albumów, które pokazywali gościom na różnych przyjęciach. Według Natalii takimi rodzinnymi albumami są dzisiaj media społecznościowe. „Nasze dzieci to roczniki 2014 i 2016. One nie muszą uczyć się mediów społecznościowych, nie muszą przekraczać żadnych barier, bo to jest świat, w którym się urodziły – to jest ich świat, który tylko będzie się rozwijał” – przekonuje Natalia.

W polskim parentingowym Internecie (poświęconym rodzicielstwu) przeważają blogi pisane głównie przez kobiety, rzadziej przez facetów. Bardzo mało jest blogów, jeszcze mniej vlogów, gdzie cała rodzina tworzy swój projekt życia. Atutem Białobrzeskich jest medialna obecność całej czwórki. „Nasza siła tkwi w całości. W ogóle jesteśmy całością. Nie moglibyśmy siebie pokazać do końca, nie będąc wszyscy razem” – zapewnia kobieta.

„Prowadzimy pozytywnego fanpage’a. Nie przyciągamy hejterów. Ludzie u nas się dobrze czują i to jest super” – mówi Natalia. Praktycznie na wszystkich fotkach dostępnych w sieci u Białobrzeskich jest dużo uśmiechu i radości. Tak mają na co dzień czy zafałszowują nieco rzeczywistość? Białobrzeska odpowiada, że celem DrużynyB jest pokazywanie pozytywnego małżeństwa i rodzicielstwa. „Chcemy dzielić się dobrem i do dobra inspirować innych. Chcemy dawać nadzieję, że można tworzyć fajny związek, mając dzieci” – przekonuje Natalia i dodaje, że w rodzinie Białobrzeskich, jak w każdej innej, zdarzają się kłótnie, ale naturalnie to nie jest moment, w którym chwyta się za aparat czy kamerę.

„Nas trzeba czytać w całości. Poza uśmiechniętymi zdjęciami są też m.in. linki do moich artykułów, które opieram zawsze na doświadczeniach naszego małżeństwa i naszej rodziny, a w których często poruszam tematy dla nas trudne. Nie jesteśmy idealni” – mówi Natalia, zaznaczając, że jako nieliczni wyzbyli się presji pokazywania się jako idealne małżeństwo i rodzina na zdjęciach na Instagramie (serwis sieciowy do udostępniania zdjęć) czy reżyserowanych filmikach.

Ostatnio przygotowali kalendarz „Cały rok współżycia”. To dobre narzędzie dla małżonków, ale Białobrzescy zrobili go także z myślą o samych sobie. „U nas też nie zawsze jest kolorowo. Musimy nad sobą pracować. Potrzebujemy do tego narzędzi. Nie jesteśmy superbohaterami. To jest prawda o nas i ludzie to cenią”.

jak spotkanie ze znajomymi przy kawie

Natalia zaznacza, że ich celem nie jest ewangelizacja. „Wiemy, że w wierze jesteśmy słabi – mamy swoje problemy i kryzysy. Nie czujemy się przykładami. Aczkolwiek bierzemy pod uwagę, że Pan Bóg czasami wybiera sobie słabe narzędzia, przez które działa. Jeśli tak jest w naszym przypadku, to super” – mówi kobieta, zwracając uwagę, że to jest ewentualnie poboczny skutek ich aktywności. Co nie znaczy, że Białobrzeskich nie cieszą chociażby prywatne maile, w których ich czytelnicy piszą, że którąś z wypowiedzi zostali wzmocnieni w wierze, a któreś nagranie przywróciło im nadzieję. „To dla nas bardzo budujące. Nie traktujemy tego jako naszego celu, ale oczekiwany efekt uboczny”.

Białobrzescy mówią, że ich obecność w sieci można porównać do spotkania dobrych znajomych przy wspólnym stole. Natalia wielokrotnie zapewniała swoich fanów, że są tak super, że byłaby gotowa wynająć knajpę, w której mogliby się spotkać przy kawie czy piwie. „Kiedy cokolwiek piszę czy nagrywam, zawsze mam przekonanie, że zwracam się do ludzi, z którymi chętnie spotkałabym się przy stole. To sprawia, że zachowuję swoją autentyczność. Nie wpadam w kościółkowe tony i moralizowanie” – mówi Natalia, która jest gotowa na spotkania ze swoimi odbiorcami. Wierzy, że bez problemu poopowiadaliby sobie o ciekawych rzeczach, śmiali się, a czasami dzielili swoimi trudnościami, poklepali się po ramieniu – byli dla siebie wsparciem, bo – wg Białobrzeskiej – tego potrzeba dziś użytkownikom sieci, którzy na ogół są anonimowi.

Natalia zapytana o to, na czym powinna polegać dziś ewangelizacja, przywołuje jeden z listów duszpasterskich polskiego episkopatu na święto Świętej Rodziny, w którym biskupi napisali, że obowiązkiem małżonków jest dzielić się swoim szczęściem z innymi. „Nie powinni się zamykać, ale wyjść i pokazać to swoje szczęście. To jest najlepsze świadectwo, jakie można dać innym. Najlepszy kop do działania” – stwierdza Natalia i od razu dodaje, że nie należy ograniczać tego zalecenia tylko do małżonków i doskonale można je realizować także w mediach. „Chrystus już dawno odpowiedział na to pytanie, posyłając swoich uczniów na cały świat. Dziś to samo należy robić na Facebooku, Twitterze czy YouTubie. Przez Internet dotrzemy do ludzi z Chrystusem, ale tylko pokazując nasze prawdziwe i wiary-godne życie” – konkluduje Natalia.

Autor: Przemysław Radzyński

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *