Duszpasterstwo Talent(u)

 

Papieskie słowa usłyszane w przerwie obiadowej stały się zalążkiem nowej działalności duszpasterskiej, będącej zarazem powrotem do aktywności bardzo bliskiej założycielowi sercanów. Wspomnienia i nadzieje na kierunki rozwoju Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent” snuje ks. Grzegorz Piątek SCJ w rozmowie z ks. Radosławem Warendą SCJ.

Najtrwalsze inicjatywy to te oddolne, które nie tyle są pomysłem duszpasterza, co wynikają z konkretnych potrzeb ludzi. Sięgnijmy do początków duszpasterstwa, u których stanęli i przedsiębiorca, i polski papież.

Nie byłoby duszpasterstwa bez współpracy osób świeckich i duchownych. Można powiedzieć, że zrodziło się ono ze swego rodzaju oburzenia na kościelne nauczanie. Marek Świeży, przedsiębiorca z Gdowa, słuchając homilii Jana Pawła II wygłoszonej w Legnicy w 1997 roku, w której postawił on określone wymagania przedsiębiorcom, pomyślał, że łatwo ojcu świętemu mówić, bo nie prowadzi firmy w Polsce. Co jednak robić w praktyce? To pytanie zainspirowało do dalszych poszukiwań i mężczyzna wkrótce udał się z pielgrzymką do Rzymu. W bazylice św. Piotra zapytał wprost przechodzącego papieża o radę. Ten odpowiedział: „Idź z tym do swojego biskupa”. I poszedł, skoro tak nakazał ojciec święty. Do rozmowy z kard. Franciszkiem Macharskim doszło po wielu miesiącach. Ukierunkowała ona poszukiwania i przemyślenia Marka Świeżego, który ostatecznie poprosił o zorganizowanie spotkania dla przedsiębiorców będących znajomymi sercanów. Pierwsze spotkania odbyły się 11 i 12 grudnia 1999 roku w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach przy aktywnej pomocy ks. Tadeusza Michałka, ks. Tadeusza Kałużnego i ks. Dariusza Salamona. Uczestniczyło w nim dziesięciu przedsiębiorców. Krok po kroku rozwijała się współpraca ludzi biznesu i duchownych. Ta współpraca i wzajemna otwartość jest do dzisiaj cechą charakterystyczną „Talentu” i źródłem jego rozwoju.

Nie bez przyczyny zatem pan Marek trafił do sercanów…

Po 14 latach działalności wielu mówi: „To wasz sercański charyzmat i dlatego zajmujecie się duszpasterstwem przedsiębiorców i pracodawców”. Na początku nie było to takie oczywiste. Jako prowincja działająca w warunkach komunistycznej dyktatury nie mieliśmy doświadczenia w pracy z ludźmi biznesu. Podjęcie nowej formy działalności wymagało przełamania schematów oraz otwartości na odczytywanie woli Bożej i potrzeb ludzi.

Ważnym etapem w zaangażowaniu się sercanów w duszpasterstwo „Talent” było uświadomienie sobie, że nawiązujemy do pionierskiej działalności na polu społecznym założyciela naszego zgromadzenia ks. Leona Dehona (1843-1925). Pamiętam radość z odnalezienia w historii jego działalności informacji o intensywnej i owocnej współpracy z przedsiębiorcami (zwłaszcza z Leonem Harmelem). Od tego czasu jestem przekonany o wsparciu „z góry” i zobowiązaniu do kontynuacji czegoś ważnego. O tym, że tak jest, przekonywał nas wielokrotnie nasz współbrat kard. Stanisław Nagy (1921-2013), który z perspektywy lat i mądrości widział potrzebę duchowego wspierania organizatorów życia gospodarczego w Polsce.

Jak dziś funkcjonujecie i w jaki sposób można do Was dołączyć?

Pomysłodawca spotkań „Talentu” porównał to duszpasterstwo do portu, gdzie może zawinąć każdy statek. Porównanie jest o tyle słuszne, że nie mamy sztywnej struktury organizacyjnej i związanej z nią biurokracji. Nie ma więc zapisów, legitymacji członkowskich, składek i obowiązkowej obecności. Inną sprawą jest to, czy zawijający do naszego portu otrzymują odpowiednie wsparcie. Skoro jednak przypływają, to chyba po coś, co daje im pożytek. W ciągu minionych 14 lat rozwinęliśmy bogatą ofertę programową obejmującą m.in. spotkania formacyjne, rekolekcje, pielgrzymki, konferencje naukowe, spotkania tematyczne on-line czy rajdy turystyczne. Każdy, kogo zaciekawi temat i znajdzie czas, może przybyć na spotkanie (tylko czasami wymagana jest wcześniejsza rejestracja).

Przedsiębiorcy i pracodawcy albo ci wszyscy, którzy mają talent do zarządzania i wykazują się przedsiębiorczością, nie mieszkają jedynie w Polsce. Czy są plany, by rozszerzyć działalność poza granice Polski?

Aktualnie nie mamy możliwości bezpośredniego organizowania spotkań poza granicami Polski. Wiemy, że w niektórych spotkaniach on-line uczestniczą polscy przedsiębiorcy z zagranicy, i ten fakt cieszy. Na razie musimy skupić się na dopracowaniu propozycji programowej, doborze odpowiednich współpracowników i formacji osób regularnie uczestniczących w spotkaniach. Uważam, że potrzebna jest praca u podstaw, prowadzenie ludzi do głębszej relacji z Panem Bogiem, a przede wszystkim odczytywanie woli Bożej. Jeżeli rozeznamy, że Pan Bóg posyła nas poza Polskę, to pewnie pójdziemy dalej.

Jest Ksiądz związany z duszpasterstwem od wielu lat. Co wniosło ono w Księdza życie?

Od pierwszego spotkania duszpasterstwa, na którym byłem w roli jednego z prelegentów, mija już 14 lat. To okres, który pozwolił mi spotkać wielu wspaniałych świeckich ludzi, łączących pracę zawodową ze służbą rodzinie i społeczeństwu, potrafiących wyrażać swoją wiarę w codziennych realiach życia. Dla każdego księdza doświadczenie bycia z takimi osobami jest bezcenne, gdyż dodaje skrzydeł, daje poczucie sensu i rodzi wdzięczność wobec Boga. Praca w „Talencie” to również doświadczenie współpracy z innymi współbraćmi z polskiej prowincji i możliwość uczenia się od nich oraz poznawania, jak oni widzą realizację społecznej misji sercanów. Jestem szczególnie wdzięczny za współpracę z ks. Tadeuszem Michałkiem, ks. Ryszardem Krupą, ks. Jerzym Mordalskim i za nieocenioną pomoc ks. Przemysława Króla w ciągu ostatnich siedmiu lat. Razem możemy stawać się bogaci przed Bogiem.

ks. Radosław Warenda SCJ

Autor: ks. Radosław Warenda SCJ

Człowiek, chrześcijanin, sercanin, ksiądz. W takiej, a nie odwrotnej kolejności, choć to ostatnie przenika aż do początku. Dzieciństwo spędziłem w Sosnowcu, młodość zakonną w Stopnicy i Stadnikach. A pierwsze kapłańskie kroki w lubelskiej parafii Dobrego Pasterza i Społecznych Szkołach im. Klonowica, też w Lublinie. Niegdyś studiowałem na Gregorianie, a później w latach 2011-2015 byłem redaktorem naczelnym "Czasu Serca". Dziś pracuję w kurii generalnej w Rzymie. Z zabranych ze sobą książek wziąłem wszystkie Tomáša Halíka.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *