Duchowy Patronat Misyjny

 Liczba chrześcijan, w tym katolików, z roku na rok rośnie. Jest to przyrost zarówno liczbowy, jak i procentowy. Kiedy jednak spojrzy się całościowo na statystyki przyrostu ludności na świecie, to okaże się, że liczba ludzi, którzy nie znają Chrystusa, również się ciągle zwiększa!

posłanie: „róbcie uczniów!”

„Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,19-20). To ostatnie słowa, które wypowiada Jezus w zakończeniu Ewangelii. Motto, przesłanie, coś, co powinno „wyryć się” nam w pamięci. Wydaje mi się, że polskie tłumaczenie tego zdania jest dość niefortunne. „Nauczajcie” – jak mam nauczać innych, skoro sam jestem słabym i pełnym wad uczniem? Przecież nauczyciel to profesjonalista… Dużo bardziej podoba mi się angielskie tłumaczenie tego passusu: „Go and make disciples”, czyli dosłownie „Idźcie i róbcie uczniów”. W tym języku zostało to ujęte bardzo konkretnie. Ale jak się „robi uczniów”?

komandosi Jezusa

Chyba każdy wierzący zna znaczenie słowa „misjonarz”. I pewnie też automatycznie nasuwa się nam wizja księdza pośród czarnoskórych ludzi, sprawującego Eucharystię, czy siostry zakonnej posługującej w szpitalu dla trędowatych. Te skojarzenia są oczywiście jak najbardziej słuszne. To kościelni „komandosi”, którzy opuszczają własny kraj, aby z innymi dzielić się wiadomością o tym, że to Jezus jest zbawicielem i każdemu człowiekowi proponuje najcenniejszy dar, którym jest życie wieczne. Warto jeszcze dodać, że coraz częściej z Polski na misje wyruszają osoby świeckie, a czasem nawet całe rodziny!

w Polsce nie słychać o Chrystusie?

Dosyć często słyszymy w kościele zdanie: „Każdy powinien być misjonarzem”. Ale czy my się tym naprawdę przejmujemy? Czy nie jest to zbyt często „puste zdanie”? Na ile ja odpowiadam na wezwanie Jezusa, aby „robić uczniów”? Oczywiste jest to, że nie każdy z nas jest w stanie porzucić dotychczasowe życie, bliskie osoby, pracę i wyjechać za granicę. Każdy z nas może jednak być misjonarzem, tam gdzie żyje (to też kolejny „patos” kościelny). Być misjonarzem, tam gdzie żyję… Poznałem kiedyś Polaka, który został ochrzczony po powrocie z pracy w Grecji, mając wówczas 40 lat. Pracował w międzynarodowej ekipie i tam usłyszał, pierwszy raz (!), o Jezusie Chrystusie. W Polsce nikt mu o Nim nie mówił, bo przecież wszyscy jesteśmy ochrzczeni… Kolejne rzeczywistości bycia misjonarzem to modlitwa, ofiary materialne, ale również ofiarowanie własnego cierpienia.

misja Kościoła dopiero się rozpoczyna

Kiedy mam coś „fachowego” napisać albo powiedzieć na temat misji, to od razu sięgam po encyklikę Jana Pawła II Redemptoris missio. A ona rozpoczyna się od niesamowicie mocnych i dających do myślenia słów: „Misja Chrystusa Odkupiciela, powierzona Kościołowi, nie została jeszcze bynajmniej wypełniona do końca. Gdy u schyłku drugiego tysiąclecia od Jego przyjścia, obejmujemy spojrzeniem ludzkość, przekonujemy się, że misja Kościoła dopiero się rozpoczyna i że w jej służbie musimy zaangażować wszystkie nasze siły” (nr 1).

„Misja Kościoła dopiero się rozpoczyna” – niesamowite stwierdzenie, po dwóch tysiącach lat! A dlatego że jesteśmy dopiero u początków misji, powinniśmy „zaangażować wszystkie nasze siły”. Czytając to zdanie, jakoś naturalnie nasuwa mi się myśl o konieczności pomocy materialnej dla misjonarzy. Co chwilę w katolickich mediach możemy usłyszeć, że gdzieś w Afryce udało się wybudować przy parafii szkołę, przedszkole czy studnię i to jest niesamowite i piękne. Wspaniałe jest to, że jako Polacy potrafimy się tak zaangażować, żeby dla innych stawać się „Ameryką” i nieść pomoc, podobną do tej, której jeszcze tak niedawno sami potrzebowaliśmy.

ewangelizować czy pomagać?

Istnieje jednak w tym pomaganiu duże niebezpieczeństwo… Zbyt często misje zostają sprowadzane do kwestii socjalnej: podróże, budowy, karmienie głodnych itd. W ten sposób stajemy się „światowi”, bo zwracamy uwagę tylko na to, co widoczne dla oczu. A co z tym, co jest widoczne tylko dla serca? Co z ewangelizacją? Co z sakramentami, głoszeniem Słowa?

Aby nie chwiały się te proporcje między pomocą socjalną a ewangelizacją, niezbędna jest modlitwa. Od wielu lat przy Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach istnieje Duchowy Patronat Misyjny, czyli grupa ludzi, którzy ofiarowują modlitwę i cierpienie w intencji sercańskich misjonarzy. Papież Jan Paweł II w encyklice o misjach pisze tak: „Modlitwa winna towarzyszyć misjonarzom na ich drodze, aby głoszenie Słowa odnosiło skutek dzięki łasce Bożej” (nr 78). I nieco dalej pada zdanie skierowane prosto do Was! „(…) Z modlitwą trzeba łączyć ofiarę. Zbawcza wartość każdego cierpienia, przyjętego i ofiarowanego Bogu z miłością, wypływa z ofiary Chrystusa (…). Misjonarzowi w jego ofierze winni towarzyszyć wierni i podtrzymywać go własną ofiarą” (nr 78).

zaproszenie do patronatu misyjnego

Bardzo zachęcam, aby dołączyć do grona duchowych patronów misji! Jakie są warunki „członkostwa” w Duchowym Patronacie Misyjnym? Należy napisać e-mail (patronatmisyjny@gmail.com) bądź wysłać tradycyjny list o bardzo krótkiej treści, np.: „Pragnę przystąpić do Duchowego Patronatu Misyjnego”, oraz podać adres korespondencyjny. Można dopisać imię i nazwisko misjonarza – sercanina, za którego chce się modlić (bo np. jest nam znany z wcześniejszej pracy w Polsce). Jeżeli nie podamy nazwiska misjonarza (bo nikogo nie znamy), to w odpowiedzi listownej, potwierdzającej przyjęcie do DPM, zostanie Państwu podane imię i nazwisko oraz kraj pracy misjonarza, który został objęty adopcją duchową. Do obowiązków adoptującego należy odmówienie „modlitwy za misje” (obrazek z modlitwą zostanie dołączony do listu), ofiarowanie Bogu własnych cierpień, trudności, niepowodzeń w intencji misji oraz (w miarę możliwości) przyjmowanie w pierwsze piątki miesiąca Komunii Świętej w intencji wynagradzającej oraz za misje. A jakie są przywileje płynące z członkostwa w DPM? Przede wszystkim staję się misjonarzem przez to, co w danej chwili mojego życia mogę ofiarować na rzecz ewangelizacji świata. Ponadto w każdą trzecią niedzielę miesiąca w seminarium w Stadnikach jest sprawowana Msza Święta w intencji członków Duchowego Patronatu Misyjnego.

Serdecznie zapraszamy! Liczba miejsc nie jest ograniczona!

ks. Piotr Chmielecki SCJ

Autor: ks. Piotr Chmielecki SCJ

Po maturze wstąpiłem do Zgromadzenia Księży Sercanów. W 2009 r. przyjąłem święcenie kapłańskie, a następnie pracowałem jako wikariusz w parafii NSPJ w Krakowie. Obecnie jestem fundraiserem („zbieraczem” relacji i pieniędzy) w Sekretariacie Misji Zagranicznych Księży Sercanów; pomysłodawcą zbieramto.pl | dla misji i środowiska. Notorycznie poszukuję srebrnego złomu i elektrośmieci ;). „Po pracy” głoszę rekolekcje, bloguje, podróżuję, gram w piłkę - nawet z drobnymi sukcesami, np. wicemistrzostwo Polski księży w halowej piłce nożnej (drużyna z diecezji lubelskiej).

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *