Dostrzec Boga we wszystkim

 

„Wiele podróżowałem. Być może była w tym jakaś przesada. Jednak zawsze miałem na uwadze kształcenie mojej wrażliwości estetycznej, pogłębienie znajomości geografii i historii, a także potwierdzenie wiary. Zwracałem uwagę na głupotę pogańskich zabobonów, zmienność wiary protestantów i oziębły charakter ich liturgii. Sam osobiście doświadczyłem, że człowiek jest z natury religijny, że wszystkie narody czczą Boga mniej lub bardziej prawidłowo i że ateizm nowoczesny jest czymś potwornie przeciwnym naturze”.

L. Dehon, Zapiski codzienne, marzec 1925 roku

Powyższe słowa o. Dehon zanotował kilka miesięcy przed swoją śmiercią. Rzeczywiście jego podróże, a zwłaszcza pielgrzymki były rozliczne. Cechowała go wrodzona ciekawość świata i ludzi. Był wyczulony na piękno natury i stwórczą moc Boga. W czasie podróży rozwijał swoją zdolność dostrzegania piękna przyrody, sztuki i architektury, poznawał geografię i historię, ale przede wszystkim dzięki cudom, które widział w naturze i architekturze, nawiązywał jeszcze ściślejszą relację ze Stwórcą, bo ślady Boga dostrzegał niemal wszędzie.

Jego przyjaciel Léon Palustre wprowadził go w zagadnienia związane z archeologią i sztuką. Podróże, które odbyli razem, bardzo dużo ich nauczyły, ale przede wszystkim pogłębiły ich wiarę. Wiele z nich – zwłaszcza ta najdłuższa, na Bliski Wschód, trwająca 10 miesięcy – stanowią bardzo ważne momenty w osobistej formacji klasycznej, ale także religijnej o. Dehona. Były to także podróże naukowe, podczas których studiował i czytał, gdyż zabierał ze sobą wiele książek.

Zawarte w jego pamiętnikach oraz książkach liczne teksty opisujące te wyjazdy potwierdzają jego religijną wrażliwość. W jednym z nich stwierdził, że z wielką przyjemnością zobaczył wszystko, co dotyczy sztuki i historii świeckiej, np. w Grecji, ale dodał, że zwracał uwagę przede wszystkim na ślady chrześcijaństwa. Najbardziej wzruszył się i ucieszył, kiedy znalazł pamiątki związane ze św. Pawłem na Areopagu.

Kiedy natomiast odwiedzał słynne jaskinie Adelsberg, stwierdził, że dostrzega w nich ślad mocy Stwórcy. Podobne refleksje snuł także podczas zwiedzania ogrodów Muzeum Narodowego w Paryżu, które według niego wykonali artyści niemający wiary, a ich sztuka przedstawia tylko piękno naturalne. Twierdził, że prawdziwą chwałę przedstawiają dzieła Jeana Jacques’a Oliera, Pierre’a Bérulle’a i św. Wincentego à Paulo.

W czasie swoich podróży o. Dehon nie tylko cenił moc i piękno Boga w stworzeniach, ale jednocześnie szukał oderwania od nich i dystansu. Dlatego kiedy przedstawiał środki, które pomagają zachować czystość i skromność, wyliczał również pewne oderwanie się od dóbr ziemskich. W swoim Dyrektorium duchowym pisał, że oderwanie się od stworzeń i wyrzeczenie się ich są warunkami koniecznymi do zjednoczenia z Sercem Jezusa i życia w prawdziwej miłości.

Widzimy zatem, że Założyciel Księży Sercanów szukał Boga w każdym miejscu. Umiał też stworzyć właściwą hierarchię wartości, na szczycie której zawsze stał Bóg, którego nic nie mogło przysłonić, żadna rzecz, tym bardziej ręką ludzką uczyniona. Posiadał tę niezwykłą zdolność do odnajdywania śladów działania Boga nawet tam, gdzie inni widzieli tylko martwą naturę lub zbiór przypadkowych zdarzeń. Potrafił też posługiwać się rzeczami materialnymi, ale tylko w takim stopniu, by prowadziły go do Boga i ukazania większej Jego chwały. Kiedy przysłaniały mu one Stwórcę, łatwo i szybko z nich rezygnował, bo nigdy nie był do nich przywiązany.

Autor: ks. Gabriel Pisarek SCJ

Sercanin, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach; były redaktor naczelny „Czasu Serca”; teolog duchowości zajmujący się życiem wewnętrznym, kierownictwem duchowym i komunikacją interpersonalną, autor artykułów naukowych i popularnonaukowych.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *