Dobrze, że ksiądz przyszedł. Spotkanie 29.

Gdy rozmawiamy ze znajomymi lub przygodnie spotykanymi ludźmi, doświadczamy powszechnego narzekania. Jednym brakuje pieniędzy, drugim zdrowia, a z kolei inni, mając wszelkie dobra materialne, przeżywają kryzys miłości małżeńskiej. To niekiedy odbiera nam radość życia. Braku zadowolenia nie można jednak tłumaczyć tylko wspomnianymi przeciwnościami. Musi tu rodzić się pytanie o najgłębszą przyczynę tego stanu rzeczy. Tak bowiem się składa, że pieniądze, praca czy jakiekolwiek inne wartości wcale nie są gwarancją ludzkiego szczęścia. I przeciwnie – doświadczając różnorodnych trudności, można być szczęśliwym.

Młoda kobieta, która w wypadku samochodowym straciła ukochaną córkę i sama doświadczyła kalectwa, stwierdziła, że właśnie owo wydarzenie stało się dla niej początkiem prawdziwego szczęścia, bo pomogło jej odnaleźć Boga, zagubionego w pogoni za wygodnym życiem. Wszystko, co było dla niej dotychczas źródłem szczęścia: dobra praca, komfortowe mieszkanie, samochód, a także niesakramentalne małżeństwo, rozpadło się jak przysłowiowy domek z kart. Córka zginęła, mąż odszedł do innej kobiety, prestiżową pracę zastąpiła renta inwalidzka, a oszczędności pochłonęła kosztowna rehabilitacja. W tej sytuacji, po ludzku całkiem beznadziejnej, kobieta zwróciła się do Boga, stawiając Go na pierwszym miejscu. Zrozumiała, że to On nadaje człowiekowi sens życia. Zatem radykalnie je przewartościowała. To sprawiło, że nauczyła się cieszyć drobiazgami i stała się osobą spokojną o swą przyszłość.

Różnie więc można przeżywać własne życie. Można nim się cieszyć albo być z niego niezadowolonym. A jakie uczucia towarzyszą mojemu życiu? Czy jestem człowiekiem dziękującym Bogu za istnienie czy raczej kimś sfrustrowanym i utyskującym na swój los? Może warto pod tym kątem zweryfikować własną postawę, aby czas Wielkiego Postu zaowocował wewnętrzną przemianą, która w poranek wielkanocny obudzi w naszych sercach poczucie wdzięczności wobec Boga, który ZMARTWYCHWSTAŁ I ŻYJE, aby być naszą nadzieją i radością.

Autor: ks. Marek Romańczyk SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *