Dobrze, że ksiądz przyszedł. Spotkanie 24.

Był piękny lipcowy dzień. W gronie przyjaciół przemierzałem szlaki Sudetów. Właśnie zdobyliśmy szczyt Góry Iglicznej, nawiedzając znajdujące się tam sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną do Międzygórza. Aby uatrakcyjnić naszą wędrówkę, postanowiliśmy schodzić innym szlakiem. Humory dopisywały i było nam bardzo wesoło. Po około dwudziestominutowym marszu uświadomiliśmy sobie, że idziemy w niewłaściwym kierunku…

Byliśmy zdziwieni, bo znaliśmy ten szlak. Cóż, zawróciliśmy i znów powędrowaliśmy w kierunku kościoła Matki Bożej Śnieżnej. Dochodząc do skrzyżowania szlaków, bez wahania wybraliśmy „odpowiedni” kierunek. Jednak, gdy czas marszu jakoś dziwnie się wydłużał, zapytaliśmy napotkanych turystów jak daleko mamy jeszcze do Międzygórza? Odpowiedź całkowicie zbiła nas z tropu. Okazało się, że jesteśmy po przeciwnej stronie góry. Dotychczasowa pewność siebie w jednej chwili ustąpiła miejsca pokornemu uznaniu zawodności własnej intuicji. Nie pozostało nam nic innego, jak jeszcze raz zawrócić. Wskazano nam krótszą – ale za to bardzo trudną – drogę, prowadzącą przez szczyt Góry Iglicznej. Oprócz zmęczenia, zaczynającego padać deszczu i obawy, że możemy nie zdążyć na ostatni autobus, dodatkowym obciążeniem była dla nas świadomość własnej bezsilności wobec zaistniałej sytuacji. Paradoksalnie to, co miało być dla nas radością, stało się trudnym doświadczeniem. Jednak w trakcie mozolnego wdrapywania się na szczyt góry, przyszła refleksja, że chyba Pan Bóg chce nas czegoś nauczyć. Oto byliśmy jak lud izraelski błądzący po pustyni, która wcale nie była aż tak rozległa, aby przemierzać ją czterdzieści lat. Trzeba było jednak takiego czasu, aby naród wybrany zrozumiał swą zależność od Boga i poddał się Jego działaniu. W naszej wakacyjnej przygodzie Bóg także nam dał lekcję pokory, a prowadząc kolejny raz do górskiego sanktuarium Swej Matki, pozwolił odpocząć i nabrać sił, aby idąc już właściwą drogą, dojść do obranego celu.

Przed nami czterdzieści wielkopostnych dni. Po radościach karnawałowego chodzenia własnymi ścieżkami, Bóg wprowadza nas w czas pokuty. Być może kolejny raz trzeba nam zawrócić z drogi, którą podążamy kierując się ludzką mądrością i wybrać drogę naznaczoną Jezusowym Krzyżem. Drogę trudną, ale prowadzącą we właściwym kierunku. U szczytu tej drogi spotkamy Jezusa, który napełni nas mocą swej łaski. Dzięki niej na pewno dojdziemy do wyznaczonego nam przez Boga życiowego celu.

Autor: ks. Marek Romańczyk SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *