Diagnostyka preimplantacyjna

 

Diagnostyka preimplantacyjna jest metodą, która pozwala na genetyczną analizę i selekcję dzieci w stadium embrionalnym, w okresie między zapłodnieniem in vitro, a podaniem ich do łona kobiety.

metoda

Diagnostykę preimplantacyjną można przeprowadzić w trakcie zapłodnienia in vitro. Zapładnia się kilka lub kilkanaście komórek jajowych. Pozwala się im rozwijać do momentu, w którym osiągną wielkość ośmiu komórek. Później pobiera się z każdego embrionu jedną lub dwie komórki i bada się je pod kątem obecności określonej wady, choroby genetycznej bądź cechy, którą pragną mieć rodzice u swojego dziecka. Następnie wybiera się te embriony, które są pozbawione wad genetycznych lub te, które posiadają określone cechy genetyczne. Wybrane dzieci są implantowane do macicy matki lub – jeśli jest ich więcej – są zamrażane. Te zaś, które mają skazę genetyczną albo nie odpowiadają oczekiwaniom rodziców – nie posiadają pożądanej przez nich cechy (odpowiedni kolor oczu, włosów, płeć) – są mordowane lub wykorzystywane do badań laboratoryjnych, co w rezultacie i tak kończy się ich śmiercią. Należy tutaj dodać, że „materiał”, który pobiera się do badania, może także być człowiekiem. Każda komórka embrionu na tym etapie rozwoju, jakim jest morula, zachowuje właściwości totipotencjalne, to znaczy może z niej powstać nowy człowiek o tym samym genotypie co embrion, z którego te komórki zostały pobrane (stąd bliźniaki jednojajowe). Z każdej więc komórki ludzkiego zarodka, będącego w stadium moruli, może powstać odrębna istota. Zniszczenie takiej komórki oznacza zabicie człowieka. Niestety w trakcie badań preimplantacyjnych zawsze dochodzi do zniszczenia tych komórek.

projektowanie dziecka

W związku z badaniami preimplantacyjnymi powstało pojęcie „dziecko genetycznie zaprojektowane”. Wiąże się to z tym, że rodzice mogą sobie wybrać, jakie chcą mieć dziecko jeszcze przed jego transferem do łona kobiety. Na podstawie informacji genetycznych, odkrytych dzięki tym badaniom, wiedzą, który embrion ma określone cechy fizyczne, takie jak płeć czy kolor oczu. W tym momencie dziecko zaczyna być towarem, który zamawia się zgodnie ze swoimi zachciankami.

dziecko-lekarstwo

Czasem badania preimplantacyjne są pomocne do tego, aby wyselekcjonować takie dziecko, które będzie dawcą tkanki dla swojego starszego rodzeństwa, dotkniętego wadą genetyczną. Stąd też sprawdza się, czy także nie ma ono wady genetycznej i czy jest „kompatybilne genetycznie” ze swoim chorym bratem czy siostrą. Takie dziecko nie jest chciane dla niego samego. Jest ono tylko dawcą tkanek czy komórek dla swego rodzeństwa. Dla wielu rodziców to dziecko pozostanie środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest wyleczenie innego chorego dziecka.

Pierwsze „dziecko-lekarstwo” urodziło się w 2000 roku w Stanach Zjednoczonych. Był nim Adam Nash i miał posłużyć do leczenia swojej 6-letniej siostry Molly z zespołem Fanconiego. Kolejne takie dzieci urodziły się w Belgii w 2005 roku i w Hiszpanii w 2008 roku.

Przy tego typu zabiegu rodzi się wiele pytań: Czy można projektować jedno „dziecko-lekarstwo”, by ratować inne? Ile trzeba powołać do życia istot ludzkich, by znaleźć to jedno, które posłuży jako dawca komórek czy tkanek? Czy można uśmiercić pozostałe embriony, które nie spełniają wymagań? Jak zareaguje „dziecko-lekarstwo”, kiedy się dowie, że zostało powołane do życia nie z miłości rodziców, lecz jako „lekarstwo” dla starszego rodzeństwa? Jak może się ono poczuć, gdyby nie spełniło oczekiwań i nie byłoby w stanie wyleczyć starszego brata czy siostry, i jak na ten fakt zareagowaliby rodzice? I wreszcie jak czułoby się chore dziecko, które po wyleczeniu dowiedziałoby się, że żyje dlatego, że wielu jego braci i sióstr musiało zginąć, aby ono mogło żyć?

Diagnostyka preimplantacyjna nie jest metodą leczenia. Ma ona za zadanie stwierdzić, czy dane dziecko powstałe z metody in vitro jest zdrowe, czy też ma jakieś wady genetyczne. Chore dzieci są uśmiercane, a zdrowym pozwala się żyć. Metoda ta jest wyrazem mentalności utylitarystycznej, która uzależnia istnienie człowieka od jego kondycji genetycznej. Wartość człowieka mierzy się wówczas, oceniając jego genotyp, a nie człowieczeństwo. W efekcie prowadzi to do selekcji i eliminacji ludzi chorych bądź „z defektami”. Tu należy stwierdzić – za prof. Jacquesem Testartem, pionierem metody in vitro we Francji, który obecne stał się jej największym przeciwnikiem – że „diagnostyka preimplantacyjna stanowi zapowiedź dyskretnej i powszechnie akceptowalnej eugeniki na wielką skalę”. Uważa on, że diagnostyce preimplantacyjnej patronuje „ideologia prowadząca do większego niż kiedykolwiek odrzucania ludzi niepełnosprawnych”. W jednej ze swoich publikacji napisał, że „mamy do czynienia z konstrukcją coraz bardziej restrykcyjnej definicji normalności i człowieczeństwa”. A następnie dodał, że „w celach ekonomicznych i handlowych «normalność» istot ludzkich będzie coraz bardziej definiowana pod względem zgodności z potrzebami przemysłu i umów ubezpieczeniowych”. Ironicznie stwierdził także, że kliniki in vitro będą tak musiały przebadać swój „produkt”, aby był zgodny z normami unijnymi.

„superczłowiek”

Diagnostyka preimplantacyjna może stać się narzędziem transhumanizmu. Ideologia ta, powstała w XX wieku, utrzymuje, że nowe technologie są w stanie poprawić parametry życia fizycznego i psychicznego człowieka aż do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej. To zaś miałoby doprowadzić do stworzenia nowego gatunku „nadczłowieka”. Jeden z propagatorów transhumanizmu – Raymond Kurzweil – odrzuca „wszelkie rodzaje kontroli, ograniczeń i zakazów, które – w imię etyki lub ostrożności – miałyby uniemożliwić człowiekowi «pójście naprzód». Ci, którzy zdecydują się pozostać zwykłymi ludźmi i odmówią ulepszenia siebie samych, staną się podgatunkiem”. Kto wie, czy w przyszłości nie będzie chciał ktoś wcielić w życie jego teorii. Osoby poczęte w sposób naturalny byłyby postrzegane jako ludzie gorszej kategorii. Większość dzieci przychodziłaby na świat w klinikach in vitro, a selekcja wyłącznie zdrowych embrionów i mordowanie chorych byłaby popierana przez korporacje ubezpieczeniowe, po to, aby w przyszłości obniżyć koszty leczenia.

ocena

Diagnostyka preimplantacyjna jest zła moralnie. Jest ona przeprowadzana po to, aby znaleźć chore embriony i je zamordować. Różni się ona od diagnostyki prenatalnej, która może być przeprowadzana po to, aby zdiagnozować ewentualną chorobę u rozwijającego się w łonie matki dziecka i jeszcze w stanie prenatalnym leczyć.

Diagnostyka preimplantacyjna nie służy leczeniu człowieka. Jej celem jest likwidacja słabych i chorych ludzi.

 

Autor: ks. Krzysztof Paluch SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *