Co łaska czy 200 zł? Mamona w Kościele

Przysłowie norweskie głosi: „Gdyby wszyscy byli bogaci, nikt nie chciałby wiosłować”. Poza pewną humorystycznością wyrażającą ponadprzeciętną aktywność morską obywateli tego kraju, związaną zresztą z jego usytuowaniem geograficznym, podkreśla ono prawdę, że to, iż nie wszyscy jesteśmy depozytariuszami znacznych majątków, nie świadczy o jakiejś dziejowej niesprawiedliwości. Świat był, jest i zapewne pozostanie taki, że jedni mają więcej, a inni mniej. Że jedni mogą dać, a inni mogą przyjąć. Właściwie podobne stanowisko w sprawie bogactw zajmuje Biblia. Chociaż podkreśla ona walory solidarności z ubogimi czy też świadomie wybranego ubóstwa, któremu towarzyszy jakaś duchowa intencja, to jednocześnie nie ośmiesza przecież tych, którzy dorobili się więcej niż inni.

Traktowanie bogatszych jako gorszych, bo z całą pewnością wyzyskiwaczy pozostałych, stanowiło przez wiele lat koloryt polskiego stylu myślenia. Był on zresztą spadkiem po minionych epokach. Choć nie wyrażał ewidentnie ewangelicznego ducha, przez lata poprawiał samopoczucie tym, którzy pracując w realiach komunistycznego świata pracy, czuli się wyzyskiwani i właśnie te doświadczenia przenieśli w Polskę bardziej współczesnych czasów. W podobnym tonie traktowany był temat pieniędzy w Kościele w Polsce, a tym samym jego ziemskich bogactw. Kościół jako rzeczywistość o specyficznym, bo w istocie duchowym charakterze, kojarzony był z bytem, któremu nie wypada mówić zbyt wiele o pieniądzach, przynajmniej w kategoriach ich potrzeby, a już na pewno nie przystoi o nie prosić. Zapewne między innymi z takiego przekonania ukuło się powiedzenie: „Duchowni – oni troszczą się o nasze życie pośmiertne i w ten sposób zarabiają na swoje doczesne”.

Aktualny numer naszego czasopisma, który oddajemy do Waszych rąk, drodzy Czytelnicy, podejmuje zagadnienie pieniędzy w kontekście Kościoła katolickiego w Polsce i na świecie, ale również szerzej, to znaczy mierzy się z kwestiami istoty chrześcijańskiego bogactwa, zarobków osób duchownych, podejścia katolików do pracy i zarabiania czy też planowania domowych budżetów. Niech wzbudzi w Was wiele przemyśleń i ponownie uświadomi, że bogatym może być również ten, który ma wprawdzie chudy portfel, ale za to zasobne serce. Efektownej lektury!

ks. Przemysław Bukowski SCJ

Autor: ks. Przemysław Bukowski SCJ

Pochodzę z Bełchatowa, choć nie wszystko się tam zaczęło. Na księdza wychowali mnie sercanie. Lubię myśleć, że potrafię myśleć. Dlatego od kilku lat, najpierw w niemieckim Freiburgu, a obecnie na Uniwersytecie Papieskim w Krakowie, inspirowany głównie myślami Józefa Tischnera i tych, którzy jego inspirowali, uczę się bycia filozofem człowieka. Nic mnie bowiem tak nie kręci, jak pytania zadawane pytającym.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *