Ciebie wybrałem

Żyjemy czasem tak jak gdyby fakt, że jesteśmy małżonkami, nic nie znaczył. Będąc w małżeństwie, usilnie trzymamy się panieńskich i kawalerskich nawyków, przyzwyczajeń, utartych ścieżek. Podobnie rzecz ma się z naszym życiem duchowym – wielu z nas, małżonków, zatrzymało się w nim na etapie sprzed sakramentalnego „tak”. Tymczasem to, co przed, było tylko i aż przygotowaniem do tego, co po. Małżeństwo wprowadza nas w inny wymiar duchowości. Ta duchowość wyraża się nie tylko w modlitwie, ale także przy wspólnym stole i w małżeńskim łóżku. Jest w niej i mistyka, i zwyczajność dnia codziennego. Czym jest zatem duchowość małżeńska i jak odnaleźć ją we własnym małżeństwie?

ja, my przed Bogiem

Małżeństwo jest sakramentem jedności. Nic tak nie potrafi zranić rodziny jak rozłam w relacji męża i żony. W dniu ślubu kobieta i mężczyzna stają przed sobą i Bogiem z otwartymi sercami, oddając się sobie nawzajem. Z tego spotkania „na szczycie” wychodzą przemienieni. Zostaje im nadana nowa tożsamość. Odtąd ich nieustanną troską powinno być zabieganie o jedność między nimi. Z tej jedności rodzi się nowe życie. Ta jedność jest dla wszystkich wokół czytelnym znakiem miłości. W końcu brak jedności w relacji małżeńskiej oznacza życie obok, realizowanie wyłącznie własnej wizji życia, narastającą frustrację z powodu małżeństwa, które nie spełnia naszych oczekiwań.

Relacja z Bogiem jest relacją intymną. Zrozumiałe, że chronimy ją, ustawiając przy niej psychologiczną granicę mającą na celu niedopuszczenie innych osób w jej obszar. Tam, gdzie dotykamy własnych pragnień, ale też niedoskonałości, tam najłatwiej nas zranić. Granica jest więc niezbędna, byśmy nie pozwalali naruszać innym tego, co w nas najbardziej osobiste. Jednak ta granica musi być elastyczna i przepuszczalna – nie możemy bowiem chronić naszej relacji z Bogiem przed wszystkimi. Trzeba wiedzieć kiedy, w jaki sposób i na ile możemy dopuścić do niej inne osoby. To ważne, gdy pomyślimy o tym w kontekście spowiedzi, kierownictwa duchowego, dzielenia się sobą podczas spotkań formacyjnych wspólnoty lub rozmów z przyjaciółmi. W sposób szczególny tej przepuszczalności granic powinni doświadczać małżonkowie. Nie dziwi to, że dopuszczają oni siebie nawzajem do własnej cielesności. Ważne, że otwierają przed sobą świat przeżyć, doświadczeń, myśli. Podobnej otwartości dla małżonka domaga się w nas to, co duchowe.

Jak więc dotykać wzajemnie swojej duchowości? Jak stworzyć nową jakość – tak byśmy razem stawali przed Bogiem? Każdy z małżonków nadal jest odpowiedzialny za swoją osobistą więź z Bogiem. Tak jak każdy z nas odpowiada za swoje ciało. Jednak małżeństwo zaprasza nas do tego, by nasze ciała stawały się jednym. Podobnie jest z naszym życiem duchowym – to, w jakiej kondycji duchowej jesteśmy, zależy przede wszystkim od nas samych. Następnym krokiem jest bycie razem w relacji z Bogiem. Wspólna modlitwa stanowi wyraz troski o jedność, jest też źródłem naszej jedności. Tak jak cielesna jedność rodzi nowe życie, tak duchowość przeżywana wspólnie czyni nas otwartymi na głos Boży w naszym życiu, a przez to płodnymi dla innych. Tu leży owocność i siła małżeńskiej posługi podejmowanej przede wszystkim we własnej rodzinie, następnie zaś w szerszym gronie.

trwanie w dialogu

Dlaczego nieraz tak trudno w naszych małżeństwach o wspólną modlitwę? Być może, dlatego że na poziomie naszych emocji, pragnień, myśli nie jesteśmy wystarczająco blisko siebie, to znaczy nie podejmujemy dostatecznego trudu poznawania siebie. W małżeństwie nieraz dopada nas pokusa bierności – wydaje się nam, że doskonale znamy naszego współmałżonka, wiemy, co czuje i myśli. Poddawanie się tej pokusie może rozpocząć proces wzajemnego oddalania, bowiem nasz umysł nie próbuje poznać kogoś, kogo już zamknęliśmy w przegródce „nic nowego”.

Ciągła komunikacja, nieustanne poznawanie się, odsłanianie siebie – to zadania małżonków na każdy dzień bycia razem. Trwanie w dialogu jest jednym z kluczowych rysów duchowości małżeńskiej. Dialog małżeński rozgrywa się na poziomie gestów, mimiki, wzajemnego dotyku. Niezwykle ważne jest słuchanie małżonka i wypowiadanie siebie. Mówienie o swoich emocjach, dzielenie się przeżyciami, rozwiązywanie konfliktów – to cegiełki budujące relację małżonków. Niektóre ruchy duchowości małżeńskiej wprowadzają tzw. obowiązek zasiadania, czyli specjalnie wyznaczony czas na głębszą rozmowę. Ważne rozmowy niezwykle trudno toczy się między skrobaniem ziemniaków, pilnowaniem kipiącej zupy, odbieraniem telefonu czy pośpiesznie pisaną listą zakupów. Ważne rozmowy domagają się spokojnego czasu. Warto zapewniać sobie ten komfort.

mistyka codzienności

Sakramentalność małżeństwa objawia się w tym, co składa się na naszą codzienność. W tej sakramentalności my, małżonkowie, możemy doświadczać prawdziwego spotkania ze sobą nawzajem oraz z kochającym nas Bogiem. Niezwykle ważna jest tu nasza seksualność. W uporządkowanej i pełnej miłości wzajemnej cielesności w sposób szczególny objawia się Boża miłość. W akcie małżeńskim dotykamy samej istoty życia – jesteśmy nadzy, pozbawieni masek, wyzbyci z tego, co ma nas ochraniać przed innymi, oraz skupieni na sobie nawzajem. Stajemy się darem dla małżonka i jednocześnie przyjmujemy dar drugiej osoby. Tu jest obecny pełen miłości dotyk Boga.

W codziennej trosce o siebie, małych dowodach miłości, wspólnym posiłku krok po kroku wypełniamy nasze małżeńskie powołanie. A trudności? Kryzysy? Zmagania z grzechem, brakiem finansów, własnym charakterem? To nasze codzienne rekolekcje małżeńskie, duchowe pielgrzymki, drogi krzyżowe. Nic tak nie leczy człowieka z egoizmu jak autentycznie przeżywane małżeństwo i rodzicielstwo. To relacje z bliskimi zmuszają nas do podejmowania wielu działań, których dla samych siebie byśmy nie podjęli. To one motywują do zmiany, dążenia ku temu, co lepsze. Małżeństwo to przygoda na całe życie. To dar i zadanie. Obejmuje nas całych od cielesności, poprzez naszą psychikę, aż po duchowość. Duchowość małżeńska? Poproszę!

Aneta Pisarczyk

Autor: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *