Chronię życie… wewnętrzne

 

„Muszę czuwać nad moim wnętrzem bardziej niż nad czymkolwiek innym. Nie powinienem oddawać się żadnej pracy, żadnej posłudze, zanim nie sprawię, że moje życie wewnętrzne będzie się rozwijało, i zanim nie osiągnę zjednoczenia z naszym Panem”.

L. Dehon, Zapiski codzienne, 29 stycznia 1887 roku

Dla Założyciela Zgromadzenia Księży Sercanów najważniejsza w życiu była osobista relacja z Jezusem Chrystusem, która umożliwiała mu doświadczanie głębokiego życia duchowego. Powyższy cytat potwierdza, że nie było dla niego istotniejszej sprawy niż dbanie o życie wewnętrzne. Dlatego też w swoich zapiskach odnotowuje on, że musi nad nim czuwać „bardziej niż nad czymkolwiek innym”.

Słowa o. Dehona są dla nas zachętą do przypatrzenia się naszym życiowym priorytetom, by zobaczyć, co dla nas jest najważniejsze i jakie miejsce zajmuje życie wewnętrzne w hierarchii naszych codziennych spraw.

Dziś, kiedy tak często i z taką odwagą bronimy ludzkiego życia – oczywiście jak najbardziej słusznie – musimy jednak pamiętać, że jest ono niezwykle delikatne nie tylko na początku i pod koniec swego istnienia, ale także wtedy, gdy rozwija się i wręcz rozkwita w pełni.

Dojrzałym i dorosłym ludziom często grozi życie puste, płytkie, bez ideałów, bez wyższych wartości. Takiemu dryfowaniu bez celu po oceanie ludzkiego istnienia może zapobiec jedynie bogate życie wewnętrzne, które czasem jest obiektem różnych ataków czy manipulacji, tak samo jak życie fizyczne. Wszelkiego rodzaju papka medialna podawana w środkach masowego przekazu sprawia, że rezygnuje się z tej tak podstawowej funkcji człowieczeństwa, jakim jest myślenie, i nie tylko przestaje się bronić najsłabszych i bezbronnych, ale także wyrzeka się obrony życia wewnętrznego, gnuśniejąc w różnych wygodnych zatokach, do których zaprowadziły życiowe fale.

Dlatego kiedy ludzie dorośli i dojrzali dbają tylko o swoje życie fizyczne i intelektualne, a zapominają o duchowym, tracą to, co jest najcenniejsze, a mianowicie kontakt z Bogiem. Można zaryzykować stwierdzenie, że nawet wielkie osiągnięcia intelektualne czy sportowe bez głębokiego życia wewnętrznego są niczym innym jak tylko tkwieniem na mieliźnie.

Dlatego należy przypominać słowa o. Dehona, w których zwraca on uwagę na to, że nie powinniśmy oddawać się żadnej pracy, żadnej posłudze, żadnemu działaniu, także apostolskiemu, zanim nie zadbamy o nasze życie wewnętrzne i o to, by się ono właściwie rozwijało. Tylko dzięki niemu możemy osiągnąć to, co stanowi według Założyciela Zgromadzenia Księży Sercanów prawdziwy i jedyny sens istnienia, a mianowicie zjednoczenie z naszym Panem, Jezusem Chrystusem.

Ojciec Dehon dbał o nie przez cały czas. W jego zapiskach wiele lat później możemy znaleźć stwierdzenie: „To właśnie życie wewnętrzne mnie pociąga”. Może i my powinniśmy zadać sobie pytanie: Co tak naprawdę mnie pociąga?

Życie wewnętrzne nie będzie się rozwijało w nas spontanicznie, to my mamy dla niego zarezerwować nasz tak cenny czas. Bez konkretnej decyzji, by poświęcić czas, którego mamy tak mało, na życie wewnętrzne, nie rozwiniemy i nie pogłębimy go nigdy. Wiedział o tym o. Dehon, który w postanowieniach ze swoich rekolekcji z 1893 roku pisał, że musi zarezerwować sobie czas na modlitwę i na życie wewnętrzne.

Tak jak bronimy życia każdego człowieka, który ma swoją godność od poczęcia do naturalnej śmierci, tak też z tego samego powodu, z racji ogromnej wartości ludzkiej egzystencji, powinniśmy dbać o życie wewnętrzne, bo tylko ono nadaje jej prawdziwy sens.

Autor: ks. Gabriel Pisarek SCJ

Sercanin, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach; były redaktor naczelny „Czasu Serca”; teolog duchowości zajmujący się życiem wewnętrznym, kierownictwem duchowym i komunikacją interpersonalną, autor artykułów naukowych i popularnonaukowych.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *