Być dla innych dobrym znakiem

Co to znaczy mieć władzę w zgromadzeniu zakonnym? Czy sercanie mają problem z powołaniami? Czy podzielą oni los dinozaurów? Na te i podobne pytania ks. Przemysławowi Bukowskiemu SCJ odpowiedział ks. Levi Dos Anjos Ferreira SCJ, radny generalny Zgromadzenia Księży Sercanów.

Jesteś w Zgromadzeniu Księży Sercanów radnym generalnym. Co to znaczy być radnym generalnym?

Jestem członkiem zarządu generalnego naszego Zgromadzenia. Wraz z czterema innymi radnymi oraz przełożonym generalnym towarzyszymy Zgromadzeniu Księży Sercanów na całym świecie. Zadaniem radnego jest doradzanie przełożonemu generalnemu, zastępowanie go przy różnych okazjach w poszczególnych prowincjach i regionach Zgromadzenia, a także wspieranie oraz animowanie tych prowincji i regionów. Odbywa się to poprzez listy, rozmowy telefoniczne i wizyty osobiste. Muszę wiedzieć jak najwięcej o prowincjach, regionach i okręgach, aby generał był zawsze dobrze poinformowany, a w razie potrzeby mógł wydać odpowiednie zarządzenia. Nie chodzi tylko o poznanie sytuacji złych czy przykrych, ale także o to, by wiedzieć, jak inni współbracia żyją na co dzień. Każdy radny jest odpowiedzialny za określoną część naszego Zgromadzenia. Ja biorę odpowiedzialność za Amerykę Łacińską, Niemcy, Portugalię, region Austria-Chorwacja i Białoruś.

Zgromadzenie Księży Sercanów założył francuski ksiądz Leon Dehon. Jako sercanie posiadamy w swoich szeregach jednego współbrata wyniesionego na ołtarze, jednak nie jest to nasz Założyciel. Dlaczego nie został on do tej pory uznany za świętego?

Ojciec Dehon był człowiekiem swoich czasów, ale żył z myślą o przyszłości. Widział, że wiele z tego, co działo się wówczas w społeczeństwie francuskim, nie było w porządku. Dehon chciał zająć się tą sytuacją i przedstawić ją rzetelnie opinii publicznej, aby ludzie mogli wspólnie znaleźć rozwiązanie. Można powiedzieć, że miał dobre intuicje, ponieważ chciał bronić biednych i uciśnionych. Dehon występował przeciwko sprawującym władzę oraz przeciwko złej polityce handlowców, z których wielu było Żydami. Stolica Apostolska przerwała proces beatyfikacji o. Leona, aby wszystko, co on napisał, zostało jeszcze raz w odpowiednim kontekście zbadane. Potrzebujemy zatem więcej czasu. Odpowiednia komisja zajmuje się tą sprawą. Proces beatyfikacyjny nie pozostaje zatem w szufladzie. Historycy i inni współbracia badają sprawę, by nadać jej przejrzystości.

Sercanie obecni są na niemal wszystkich kontynentach ziemskiego globu. Są takie regiony świata, w których Zgromadzenie rozwija się dynamicznie, ale są również takie miejsca, gdzie widoczny jest pewien regres. Jak właściwie wygląda ta sytuacja w skali globalnej?

To niesamowite, jak wiele powołań dają dzisiaj Kościołowi takie kraje jak Indie, Indonezja, Wietnam, Kamerun, Kongo czy Brazylia. Każdego roku w tych krajach mają miejsce święcenia kapłańskie naszych współbraci w liczbie od 8 do 10, a nowicjat kończy około 15 kandydatów. Podobna liczba nowicjuszy składa pierwsze śluby zakonne. To pewien przełom w tamtych regionach świata. W Europie takie zjawiska są dzisiaj nie do zaobserwowania. Dlatego Europa sprawia nam wiele trosk. Dostrzegamy jednak pewien znak w tym, co dzieje się obecnie na Starym Kontynencie. Zauważalna tutaj sekularyzacja budzi nas i stawia ważne pytania, które pomagają nam przemyśleć na nowo nasze wartości.

Czy charyzmat Zgromadzenia jest nadal aktualny? To znaczy, do realizacji czego w Kościele właściwie zostaliśmy zaproszeni przez Założyciela i jak to urzeczywistniamy dzisiaj?

Nasz zakonny charyzmat jest bardzo aktualny. Sprawy serca nigdy nie staną się nieważne. Jako Zgromadzenie mamy „coś”, czym dotykamy głębi każdego człowieka – serce. Wynagrodzenie i pokuta stanowią pojęcia, które powinniśmy ciągle na nowo tłumaczyć. Nie możemy ich po prostu stosować, pomijając lokalne konteksty. Dlatego zarząd generalny księży sercanów zaprasza całe Zgromadzenie, by w sposób twórczy i intensywny zaangażować się w nasz charyzmat, abyśmy wszyscy mogli znaleźć nowe i odpowiednie formy jego prezentacji. Miłosierdzie, dyspozycyjność i wiele innych cech naszego charyzmatu mogą przynieść światu wiele dobrego. Nasze centrum studiów w Rzymie prowadzi obecnie wiele badań, abyśmy wszyscy mogli wrócić do korzeni Zgromadzenia i na nowo odkryli nasz charyzmat.

Uważasz, że jesteśmy z naszym charyzmatem i misją atrakcyjni dla młodego pokolenia?

Oczywiście, że jesteśmy atrakcyjni, ale musimy uwzględniać zachodzące w świecie zmiany. To nie jest łatwe, ale powinniśmy nadążać za duchem czasu. Nie oznacza to, że pozostawiamy wszystko, czym jesteśmy i co robimy, a w to miejsce wkładamy coś z innych tendencji. Chodzi o ciągłe tłumaczenie naszego charyzmatu. Jest to przecież możliwe, ponieważ Duch jest kreatywny i inspirujący. Powinniśmy pozostać otwarci i uważnie rozpatrywać rozmaite sprawy w modlitwie. Musimy też dzielić się z innymi tym, co robić, aby młode pokolenie mogło mieć dostęp do naszego charyzmatu.

Kiedy porównujesz to, jak żyjemy jako sercanie w różnych częściach świata, co obserwujesz?

Widzę, jak jesteśmy szczęśliwi i bogaci w łaskę Boga. Wspaniale jest mieć świadomość, jak nasz charyzmat jest różnorodny. Poprzez niego w różnych kulturach odnajdujemy to, co jest dla nas sercanów typowe, czyli co nas identyfikuje. Dzisiaj, jak nigdy przedtem, ta świadomość jest jeszcze mocniejsza, to znaczy troska o tożsamość bycia sercanami (Dehonianami) oraz zaangażowanie we wdrażanie wartości o. Dehona w miejscach, w których działamy jako Zgromadzenie.

Jakie największe wyzwania ma przed sobą zgromadzenie sercanów?

Podążać za swoim czasem oznacza być na bieżąco, odczytywać i rozumieć znaki czasu. Musimy kreatywnie myśleć i działać, a także zaakceptować brak powołań. Sprawy wykorzystywań seksualnych przez ludzi Kościoła spowodowały pewien wyłom w jego życiu. Dlatego musimy się z tym rozważnie zmierzyć i wyciągnąć naukę, że zeszliśmy z drogi Jezusa. Musimy na tę drogę powrócić! Również nowe miejsca ewangelizacji wymagają od nas, abyśmy opuścili własne miejsca i odkryli jej nowe pola.

Znasz sześć języków. Minionego lata przebywałeś w Krakowie na nauce kolejnego języka obcego, to znaczy polskiego. Czy zauważasz coś, na co my, sercanie żyjący w Polsce, powinniśmy zwrócić szczególną uwagę w realizacji naszych zadań w Kościele?

Koniecznie chciałem uczyć się polskiego, ponieważ uważam ten język za interesujący. Język polski otwiera mnie na kolejny nieznany mi wcześniej świat. Poznanie niektórych polskich współbraci, ich zadań sprawiło mi radość. Kościół w Polsce stoi właśnie przed pewnym wyzwaniem, podobnie zresztą jak w innych krajach Europy. Jeszcze raz to powtórzę, że uważam to za bardzo ważne, aby pozostać otwartym i gotowym do akceptacji mającej miejsce transformacji. Trzeba pozwolić zmieniać się bez lęku. Stare powiedzenie „zawsze tak było i musi tak być” nie jest już aktualne. Ważne, aby zwracać uwagę na znaki czasu.

Kiedy zaczynałeś osobistą przygodę z sercanami, miałeś w swojej głowie i sercu rozmaite wyobrażenia. Czy po latach ich konfrontacji z rzeczywistością masz jakieś marzenia, dotyczące Zgromadzenia?

Zawsze musimy marzyć! Marzenia poruszają nas, popychają do przodu. Zawsze chciałem pomagać ludziom, być dla innych dobrym znakiem. Bycie księdzem oznaczało dla mnie, tak jak zresztą i teraz, mieć możliwość wprowadzania ludzi w głębię.

ks. Przemysław Bukowski SCJ

Author: ks. Przemysław Bukowski SCJ

Pochodzę z Bełchatowa, choć nie wszystko się tam zaczęło. Na księdza wychowali mnie sercanie. Lubię myśleć, że potrafię myśleć. Dlatego od kilku lat, najpierw w niemieckim Freiburgu, a obecnie na Uniwersytecie Papieskim w Krakowie, inspirowany głównie myślami Józefa Tischnera i tych, którzy jego inspirowali, uczę się bycia filozofem człowieka. Nic mnie bowiem tak nie kręci, jak pytania zadawane pytającym.

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.