Błogosławieni sprawiedliwi

Sprawiedliwość jest odwiecznym marzeniem człowieka, choć jej zarys nie jest szczególnie jasny. Przez sprawiedliwość każdy człowiek rozumie na ogół swoją własną sprawiedliwość, która ze sprawiedliwością Bożą najczęściej ma niewiele wspólnego. Faktem jest, że każdy pragnie czyjejś sprawiedliwości i często głośno deklaruje, że niczego poza tym nie chce. Gdy kogoś spotyka niesprawiedliwość, wtedy cierpi, zamyka się w sobie i gorzknieje.

Fakt, że pragnienie sprawiedliwości jest bardzo silne, co znaczy, że ludzie ciągle wierzą, że sprawiedliwość można urzeczywistnić; że sprawiedliwość może i powinna być fundamentem porządku społecznego. Nawet ludzie, którzy odeszli od Dekalogu, zawierającego najlepsze wskazówki, jak żyć sprawiedliwie, wiedzą, że bez sprawiedliwości życie jest nieznośne i człowiek prędzej czy później staje się ofiarą samowoli i niewoli. Gdy sprawiedliwość społeczna zostaje przytłumiona przez przemoc, egoizm lub partyjnych baronów, wtedy następuje zazwyczaj koniec godnego życia i o wolności można zapomnieć.

Sprawiedliwość, o której mówi czwarte błogosławieństwo, polega na ciągłej walce z własnym egoizmem. Kieruje się ona przede wszystkim poczuciem obowiązku i głosem sumienia. Człowiek sprawiedliwy stara się nie ulegać emocjom, nastrojom i własnym, fałszywym wyobrażeniom, że należy mu się więcej niż innym, ale skupia się na swoich obowiązkach, na tym, co winien w imię sprawiedliwości uczynić dla bliźnich. Prawdziwa sprawiedliwość nie bierze pod uwagę własnych życzeń, prestiżu czy posiadanej władzy. Jej miarą jest wierność obowiązkom − nawet, gdy ich wypełnienie nie sprawia radości. Tak pojęta sprawiedliwość nie ma wielu zwolenników. Jest tolerowana do momentu, gdy przypadkowo odpowiada subiektywnym wyobrażeniom o sprawiedliwości lub nie wymaga zbyt wiele wysiłku.

Pan Jezus mówił przede wszystkim o sprawiedliwości będącej owocem bojaźni Bożej i postępowaniem zgodnym z Bożą wolą. Jean-Paul Régimbal powiada, że sprawiedliwość w rozumieniu Jezusa „oznacza przede wszystkim prawość serca i umysłu. Sprawiedliwy jest ten, kto żyje zgodnie z wolą Bożą, a więc wiedzie życie święte. Jezus nie mówi więc o wierności Prawu (co więcej, nawet potępia legalizm niektórych faryzeuszy), lecz o świętości, do której wszyscy jesteśmy powołani”.

Zadufany w sobie faryzeusz, który wyliczał przed Bogiem swe zasługi, wrócił do domu z kwitkiem. Celnik, który bił się w piersi i prosił Boga o litość, odszedł usprawiedliwiony. Sprawiedliwość (usprawiedliwienie) jest bowiem dziełem Boga. Ludzka sprawiedliwość jest najczęściej usankcjonowaną niesprawiedliwością. Jezusowe pojęcie sprawiedliwości (zedaka) obejmuje prawość, dobroć i miłość, stapiając je w jedno. Wzorem człowieka sprawiedliwego był św. Józef, mąż Maryi i opiekun Jezusa. Doznał w życiu wiele niesprawiedliwości ze strony władzy i ludzi, jednak nie walczył z nią, ale zabiegał o bycie sprawiedliwym przed Bogiem, o postępowanie zgodne z Jego wolą. Chrystus potwierdził później słuszność tak pojętej sprawiedliwości − łaski, Bożego daru. Jezus obdarza swoją sprawiedliwością wszystkich, którzy jej łakną i pragną, o czym zapewnia w czwartym błogosławieństwie.

Chrystusowa sprawiedliwość wobec Ojca osiągnęła swój szczyt na krzyżu. Jedynie Syn Boży, który oddał życie za zbawienie świata, może uczynić kogoś sprawiedliwym i usprawiedliwionym. Chrystusowa sprawiedliwość jest świętością, a świętość − owocem miłości Boga i ludzi. Świętość jest łaską i zarazem zadaniem. W czwartym błogosławieństwie można z powodzeniem zastąpić sprawiedliwość świętością: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną świętości, albowiem oni będą nasyceni”. Łaknienie i pragnienie świętości jest jej początkiem, zadatkiem, biblijnym ziarnkiem gorczycy, kwasem, skarbem i perłą.

Zgodnie ze słowami Chrystusa tylko człowiek sprawiedliwy jest w stanie zadbać o sprawiedliwość w ludzkim, pospolitym rozumieniu. Człowiek niełaknący i niepragnący Bożej sprawiedliwości nigdy nie osiągnie sprawiedliwości tu i teraz, choćby nie wiadomo jak się starał i szastał wzniosłymi frazesami na jej temat. Pragnienie i łaknienie sprawiedliwości nie oznacza biernego znoszenia niesprawiedliwości czy cierpiętnictwa, ale czynne zaangażowanie się w walkę o sprawiedliwość, o jej urzeczywistnianie. Trzeba zacząć od własnego podwórka, co jest najtrudniejsze, ale możliwe i często ogromnie skuteczne.

Pragnienie i łaknienie sprawiedliwości jest w istocie tęsknotą za Bogiem − jedyną i absolutną sprawiedliwością, często niezrozumiałą i niepojętą dla ludzi zaślepionych pychą i rażonych głupotą. Henri Nouwen pisze w swoim dzienniku, że pewien niemiecki najeźdźca stanął w polskim kościele przed ołtarzem i krzyczał upojony zwycięstwem, że Boga nie ma. Gdyby Bóg był, dowiódłby, że istnieje, i powaliłby na ziemię tak zuchwałego człowieka jak on. Bóg nie powalił go na ziemię, bo Bóg nie jest zuchwały i okrutny. Boża sprawiedliwość, której wyobrażenie nosi w sobie każdy człowiek, nawet największy głupiec, niebotycznie różni się od starotestamentowej zasady „oko za oko, ząb za ząb”.

Autor: ks. Zygmunt Podlejski SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *