Błogosławieni cisi

Słowo „cisi” odpowiada greckiemu prays i znaczy tyle co „spokojna beztroska” lub „pokorna cierpliwość”. Niemieckie tłumaczenie nawiązuje do terminu mild, czyli „łagodny”. Marcin Luter użył zaś słowa soften – „łagodne usposobienie”. Luter był świetnym tłumaczem Biblii, jednak w przypadku trzeciego błogosławieństwa czegoś nie dopatrzył. Łagodne usposobienie jest cechą temperamentu, niekoniecznie zaś wyrazem miłości.

Biblia Tysiąclecia słusznie pozostaje przy słowie „cichość”. Cisi to ludzie, którzy nie chcą uciekać się do przemocy. Tłumacze na pewno mają swoje racje, proponując taki czy inny synonim, nie mogą jednak uniknąć pewnych przesunięć semantycznych, co zniekształca oryginalne brzmienie.

Dzisiaj człowiek cichy raczej nie kojarzy się z siłą, opanowaniem, mądrością czy dalekowzrocznością. Wydawać by się mogło, że to raczej życiowy nieudacznik, słaby psychicznie, bez siły przebicia, pragnący przede wszystkim zachować tzw. święty spokój, także za cenę upokorzeń i hańby. Natomiast osoba wyciszona jest łagodna i opanowana, ale nie słaba.

Jezus uzupełni później trzecie błogosławieństwo słowami: „(…) uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29). Cichość u Jezusa idzie w parze z pokorą. Jak wiadomo, Jezus nie był ani słaby, ani nieporadny, nie brakowało mu siły charakteru. Należy więc przez pryzmat cichości, łagodności, opanowania czy pokornej cierpliwości rozumieć ludzi podobnych do Niego.
Jezus milczał, gdy milczenie było najlepszą reakcją na zło, ale i odzywał się wtedy, kiedy sytuacja tego wymagała. Chciał na przykład zmusić do myślenia arcykapłana, który Go uderzył w twarz: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18,23). Jezus potrafił wyrzucić ze świątyni sprzedających i kupujących, powywracać stragany i ławki sprzedawców gołębi. Mówił przy tym pełen świętego oburzenia: „Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie go jaskinią zbójców” (Mt 21,12-13). Mimo to wzywał, by uczyć się od Niego cichości i pokory serca. Cichość bowiem ma swoje korzenie w miłości.

Trzecie błogosławieństwo obnaża pewien stereotyp obecny w ludzkiej mentalności, który polega na przekonaniu, że zło tego świata można i trzeba zwalczać przy pomocy siły; bić do utraty tchu, gdy się samemu oberwało. Taka metoda „naprawiania” świata jest zupełnie nieskuteczna, bo pałający chęcią odwetu i zemsty upodabnia się do agresora, sam się nim staje i do już istniejącego zła dodaje kolejne. Gniew rodzi się ze strachu, z egoizmu.  Gdy Piotr dobył miecza i odciął Malchosowi ucho, Jezus kazał mu się uspokoić, zaś ucho uzdrowił, ponieważ sprzeciwiał się agresji. Faktem jest, że trzecie błogosławieństwo po dziś dzień jest niezrozumiałe, bo wymyka się wszelkim regułom, jakie człowiek stosuje w praktyce.

Jezus wymaga od ludzi maksymalnego wysiłku i woli w budowaniu prawdziwego pokoju. Nie chce przy tym pozbawić swoich wyznawców poczucia sprawiedliwości i zmusić ich do milczenia. Pragnie głębokiego zrozumienia mechanizmu zła, chce, by Jego uczniowie mieli silne charaktery, aby mogli dzięki temu przerwać pasmo przemocy i nakłonić przeciwnika do zastanowienia i wyciszenia.

Mahatma Gandhi nazwał później taką postawę biernym oporem i udowodnił, że jest ona tak skuteczna, że stosując ją można zmusić do kapitulacji nawet potężne imperium. Przywódca indyjski powiedział, że nieużywanie przemocy nie jest bronią słabych, lecz mocnych serc. I dodał: „Kto nie chce używać przemocy, nie może się gniewać na tego, kto go obraża. Nie może mu życzyć źle. Musi mu życzyć dobrze (…). Nieużywanie przemocy jest czystą formą miłości”.

Cnota cichości, łagodności wzmacnia wolność człowieka, a równocześnie uczy go umiaru. Człowiek cichy panuje nad uczuciami gniewu i zemsty. Niestety w ludzkiej mentalności ciągle pokutuje przekonanie, że bohaterem jest ten, kto w obliczu niebezpieczeństwa potrafi walczyć, zwyciężyć i upokorzyć napastnika. Ktoś taki jest nazywany człowiekiem sukcesu.

Człowiek cichy z Jezusowego błogosławieństwa jest bohaterem w innym znaczeniu: potrafi odnieść zwycięstwo nad samym sobą, zapanować nad złymi emocjami, użyć wszystkich duchowych sił, by załagodzić konflikt, rozwiązać problem, ponosząc minimalne straty. Przykładem dla człowieka cichego jest sam Jezus, który pokazał, że duch jest zawsze silniejszy od przemocy, bicza i krzyża, od wież strażniczych, drutów kolczastych czy karabinów szybkostrzelnych.

Chrystus obiecał cichym, że posiądą ziemię. Również historia dostarcza wielu cennych przykładów, że należy Jego obietnicę traktować poważnie. Jednym z nich jest upadek reżimu komunistycznego. Przyczynił się do niego cichy papież i ludzie, którzy uwierzyli Jezusowej obietnicy.

Duch cichości jest silniejszy od przemocy i niesprawiedliwości. Potrafi dla królestwa niebieskiego zrobić o wiele więcej niż Kodeks prawa kanonicznego, działania administracyjne czy polityczne. Jezus rządzi światem przy pomocy miłości. Szanuje jednak człowieczą wolność. Naśladowanie Jezusa jest jedyną skuteczną drogą do pokonania wszelkiej agresji, przemocy, fałszu i niesprawiedliwości.

Autor: ks. Zygmunt Podlejski SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *