Apokalipsa – księga grozy czy nadziei?

początek i koniec

Biorąc do ręki nową książkę, często na początku przeglądamy spis treści, niekiedy spoglądamy pobieżnie na wstęp i zakończenie. A gdyby tak, biorąc do ręki Pismo Święte, rozpocząć od lektury pierwszej i ostatniej księgi? Pierwsze słowa biblijne, tj. Księgi Rodzaju, brzmią nam znajomo: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1,1). Ostatnie zaś, będące słowami Boga, w imieniu którego wypowiada się autor, wyrażają się w treści: „«Zaiste, przyjdę niebawem». Amen. Przyjdź, Panie Jezu! Łaska Pana Jezusa ze wszystkimi” (Ap 22,20-21). W historii zarówno świata, jak i zbawienia był „początek”, będzie też i „koniec”. Ten ostatni nie będzie jednak absolutnym kresem, choć zamknie ostatecznie historię świata, jaki znamy. W zgodzie z Biblią najbardziej oszczędnie możemy powiedzieć: świat wyszedł z ręki Boga i do Niego powróci. To również najkrótsze z możliwych streszczeń pierwszej i ostatniej księgi objawionej.

apokaliptyczna groza

Będąca doświadczoną przez św. Jana Apostoła wizją końca czasów, lektura Apokalipsy maluje przed nami obraz, poprzez który autor naucza o przyszłości, napomina, grozi, ale i pociesza. Kierując listy do siedmiu Kościołów, Jan wzywa głównie do wyrazistości czynów, weryfikacji swoich zachowań i postaw, wypowiadanych słów, które nie mogą być jednocześnie „tak” i „nie”. Człowiek nie może być bowiem jednocześnie „za” i „przeciw” Bogu. Jeśli możemy mówić o apokaliptycznej grozie, to wyłącznie w takim kontekście. To, co przeraża w wizjach tej księgi, to konsekwencja upartego trwania człowieka przy złu, czyli jego opowiedzenie się za diabłem i królestwem wiecznej ciemności i smutku. Głównym oskarżycielem człowieka są w niej jego własne czyny, podyktowane w ciągu ziemskiego życia głosem szatana, ojca kłamstwa, który zwodzi, by na końcu oskarżyć. Bestia – szatan – gotowa jest na końcu czasów wchłonąć człowieka do przerażającej otchłani zła i beznadziei. To konsekwencja przekleństwa szatana, który chce ogarnąć nim także człowieka.

światło nadziei, wielki triumf

W całościowym przesłaniu Apokalipsa przynosi jednak nadzieję. Jest świadkiem tego, że Baranek – Jezus do samego końca nie ustanie w walce o człowieka i jego wieczne szczęście. To Wielki Wyzwoliciel przychodzący z konsekwencją swego błogosławieństwa, tj. szczęścia, którym od początku istnienia świata Bóg dzieli się z człowiekiem. Wierzymy, że nawet na końcu czasów dostanie on jeszcze szansę na opowiedzenie się za Jego bliskością. Bóg w sposób niezmordowany i cierpliwy kocha człowieka i broni go przed Bestią. Apokalipsa przynosi potężną nadzieję na ostateczne zwycięstwo nie tylko Baranka, ale i Jego wspólnoty – Kościoła. Mówi o czasie wielkiego triumfu nad światem, który jest opanowany przez złe duchy. Wizje nowego miasta Jeruzalem, otwartego nieba, zasiadającego na tronie Baranka, życiodajnej rzeki i drzewa życia kipią wręcz radykalną ufnością w definitywne i wieczne zwycięstwo Boga. W zasięgu radości i szczęścia oraz wiecznego blasku, bijącego od Baranka, znajdzie się także człowiek, który opowiedział się za Bogiem.

oczekiwanie, boska cierpliwość

Czasy apokaliptyczne przed nami. Póki co trwamy w oczekiwaniu, tęsknocie za Bogiem i wsłuchiwaniu się w Jego głos. To wszystko czynimy na miarę realizowanego powołania, naszych możliwości i zasięgu, nie martwiąc się o to, co będzie na końcu dziejów. Jeśli bowiem dziś stanę po stronie Boga i jutro oraz każdego następnego dnia też tak zrobię, zawalczę o to, by Baranek przychodzący na końcu czasów mnie odnalazł, to znaczy odkrył we mnie cząstkę siebie. Wtedy powrócę do domu Ojca. Do tego dnia zarówno zboże, jak i chwast muszą rosnąć razem, jak uczy ewangeliczna przypowieść. Bóg sam wie, kiedy powie: „zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza” (Mt 13,24-30). Po cierpliwym czekaniu nadejdzie czas boskich żniw.

Avatar

Autor: ks. Damian Płatek SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *